Humor z Temidą    

 
 

      Bieżący numer      

 
Detektyw - okładka
 

  Wydanie Specjalne  

 
Detektyw - Wydanie Specjalne - okładka

Z kraju i ze świata

2009-07-29
Horror w lodówce

Mrożącą krew w żyłach tajemnicę odkryli brytyjscy policjanci. W przytulnym domku miła, ale skryta i bardzo tajemnicza pani, przetrzymywała w zamrażarce zwłoki swojej matki. Funkcjonariusze nie znają jeszcze powodów śmierci kobiety ani motywów, jakimi kierowała się 83-letnia córka zmarłej, przetrzymując ciało w domu. Wiadomo jedynie, że pani Daulat Irani przechowywała ciało matki aż 20 lat! Zszokowani sąsiedzi sugerują, że mogło mieć to związek z jej nielegalnym pobytem na terenie Wysp Brytyjskich. Pani Irani jest przesłuchiwana przez policję, ale nie postawiono jej żadnych oficjalnych zarzutów. Więcej danych na pewno przyniesie sekcja zwłok.

Wirtualny dom

Za próbę realizacji marzeń o własnym drewnianym domku słono zapłacili mieszkańcy m.in. województw lubuskiego, wielkopolskiego i dolnośląskiego. Policja zatrzymała 38-letniego wrocławianina, który oferował budowę domu z bali. Z chętnymi na taką inwestycję oszust zawierał umowy, inkasował zaliczkę w wysokości od 15 do 20 tys. zł i… ulatniał się. Funkcjonariusze ustalili, że oszukał w ten sposób co najmniej siedem osób, jednak to niejedyne jego przestępstwo. Jak się okazuje, mężczyzna wyłudził w jednym ze sklepów komputerowych towar o wartości 60 tys. zł. Podejrzany trafił do aresztu, a za wszystkie dokonane przez niego oszustwa oraz wyłudzenia grozi mu kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Jedno jest pewne, cela na pewno nie będzie z drewnianych bali… (www.policja.pl)

Króliki doświadczalne

Rosyjscy milicjanci postanowili „sprawdzić” właściciela odcisków palców, które zidentyfikowano na ciele zamordowanego, w niewyjaśnionych okolicznościach, człowieka. Przybywszy do domu podejrzanego o popełnienie morderstwa, Dymitra Ch., mieszkańca obwodu swierdłowskiego, znaleźli w jego garażu miniaturową elektrownię sterowaną przez komputer. Jak się okazało mężczyzna, w ramach testowania swojego wynalazku, zabijał ludzi za pomocą skonstruowanego przez siebie krzesła elektrycznego. Ofiary, co najmniej 6 osób, poznawał przez internet, podając się za sprzedawcę części do komputerów. Zabici zgłaszali się do jego domu po komputerowe akcesoria i kończyli swój żywot. Funkcjonariusze odkryli, że szaleniec pracował nad elektrycznym dywanem, za pomocą którego planował polować na przejeżdżających obok domu kierowców samochodów. Na szczęście nie zdążył przeprowadzić tego morderczego eksperymentu.

Agresywny syn

Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Kętrzynie przyjęli zgłoszenie od mieszkanki gminy Srokowo. Zrozpaczona kobieta opowiedziała funkcjonariuszom o swoich problemach z synem, które jak się okazało nie były zwykłymi wybrykami typowymi dla nastolatka. 15-letni Sebastian Sz. od trzech lat znęcał się psychicznie nad matką i dwiema młodszymi siostrami. Chłopak bardzo często się awanturował, używał wulgarnych słów i gestów wobec domowników, a nawet szarpał i popychał wystraszone siostry. Matka bardzo długo nosiła się z zamiarem zawiadomienia o wszystkim policji. Przecież to jej dziecko! Jednak im chłopak starszy, tym więcej ma siły i o tragedię nie trudno. Policjanci dobrze znali młodego awanturnika. Już nieraz był notowany za zakłócenia porządku w szkole, spożywanie alkoholu czy pobicie kolegi. Sprawą Sebastiana zajmie się teraz sąd rodzinny i nieletnich. (www.policja.pl)

Kosztowna bułeczka

Pracownik jednego z supermarketów w Bawarii stracił pracę przez… bułeczkę. Mężczyzna po kilku godzinach ciężkiej pracy udał się wreszcie na wymarzoną przerwę. Po drodze do pokoju socjalnego wziął ze stojaka z pieczywem kajzerkę i ze smakiem ją zjadł. Ponieważ nie uregulował należności za pieczywo (1,08 euro), pracodawcy postanowili go zwolnić. Po rozmowie strony doszły do porozumienia i mężczyzna podpisał wypowiedzenie za porozumieniem stron. Jednak po pewnym czasie zmienił zdanie, wynajął adwokata i podał pracodawcę do sądu. To nie pierwszy przypadek w Niemczech, gdzie pracownik został zwolniony za podobne przewinienia. Zgodnie z orzecznictwem tamtejszych sądów, pracownikom grożą zwolnienia nawet za drobne wykroczenie. Takie jak np. w Berlinie, gdzie kasjerka jednego ze sklepów straciła pracę po 30 latach, ponieważ przywłaszczyła sobie 1,30 euro.

Mamma mia...!

Większość z nas kojarzy Weronę z szekspirowską historią Romea i Julii. Jednak to miejsce nie tylko zakochanych, ale i nieobliczalnych pijaków. Pewnego słonecznego dnia po centrum miasta spacerował bardzo pijany mężczyzna. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pchał przed sobą wózek dziecięcy, w którym siedziała… mała świnka. Początkowo widok ten wywoływał uśmiech przechodniów, lecz gdy pijak zmuszał zwierzątko do picia piwa, wzbudziło to w nich zdecydowany i ostry sprzeciw. Po kilku minutach na miejscu zjawiła się policja, zatrzymała mężczyznę i przewiozła do komisariatu, gdzie oskarżono go o znęcanie się nad zwierzęciem. Natomiast prosiaczek trafił do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami i ma się dobrze.

Oliwa sprawiedliwa

Całkiem niedawno temu 16-latek i 27-latek, jadąc pociągiem do Torunia, wciągnęli w rozmowę 23-letniego mieszkańca Włocławka. Na sympatycznej pogawędce podróż minęła bardzo szybko, ale kiedy wysiedli z wagonu, mili dotychczas mężczyźni, wciągnęli w krzaki naiwnego podróżnego, pobili i zabrali portfel, odtwarzacz MP3 oraz telefon komórkowy. Zadowoleni ze zdobytego łupu rabusie przechadzali się kilkaset metrów dalej, gdy sami zostali zaatakowani przez trzech młodych chłopców i ograbieni ze zdobytych kilka godzin wcześniej rzeczy. Zbulwersowani faktem napadu mężczyźni postanowili wezwać policję. Funkcjonariusze ujęli wyrostków. A kilka dni później także tych, którzy napadli na chłopaka z pociągu. W efekcie pełnoletni trafili do aresztu, a akta młodszych skierowano do sądu dla nieletnich.