Humor z Temidą    

 
 

      Bieżący numer      

 
Detektyw - okładka
 

  Wydanie Specjalne  

 
Detektyw - Wydanie Specjalne - okładka

Z archiwum X

2009-08-13

Dopiero niedawno udało się ustalić, kto jesienią 1990 roku zabił 38- letniego mężczyznę. Sprawa była dość skomplikowana, gdyż nagie ciało ofiary odkrył jego kolega we własnym mieszkaniu, z którego, pod nieobecność właściciela, korzystał zamordowany. Na miejscu zbrodni zabezpieczono wiele śladów mogących pomóc w znalezieniu odpowiedzi na pytanie „kto zabił?”. Jednak ówczesne możliwości techniczne nie pozwalały na ustalenie tożsamości sprawcy i zapewne dlatego na początku 1991 roku śledztwo zostało umorzone. Do sprawy wrócono dopiero w 2007 roku. Policjanci z Wydziału Kryminalnego w Katowicach ponownie przeanalizowali materiały zebrane w śledztwie i dzięki Automatycznemu Systemowi Identyfikacji Daktyloskopijnej sprawdzili linie papilarne ujawnione na miejscu zbrodni. Sprawca został zatrzymany w listopadzie 2008 roku na dworcu PKP w Warszawie. Mordercą okazał się 52-letni mieszkaniec Sopotu. Mężczyzna odmówił składania wyjaśnień, jednak na wniosek policji i prokuratury został aresztowany. Za zbrodnię sprzed 19 lat grozi mu nawet dożywocie. (www.policja.pl)

Pijany chłopczyk

Niedawno na pogotowie zadzwoniła przerażona dziewczyna z informacją, że jej 10-letni braciszek jest pijany. Jak się okazało, chłopczyk miał 1,20 promila alkoholu w organizmie. Dziecko trafiło do szpitala w Skarżysku-Kamiennej, a o całej sprawie lekarze poinformowali policję. Dochodzenie wykazało, że chłopczyk przebywał wcześniej u babci, gdzie razem z wujkiem i jego konkubiną spożywał alkohol. Nieodpowiedzialnym dorosłym grozi do 2 lat pozbawienia wolności za rozpijanie małoletniego. (www.policja.pl)

Odgryzione ucho

Całkiem niedawno dwóch kolegów z pracy udało się w podróż służbową do Krynicy Morskiej. Po ciężkich zawodowych obowiązkach mężczyźni postanowili spędzić wieczór w miejscowym klubie. Gdy po paru godzinach opuszczali lokal, jeden z nich, 25-letni mieszkaniec Żor, zorientował się, że zgubił portfel. Postanowił wrócić do klubu i poszukać zguby. W tym czasie jego kolega wrócił do hotelu, gdzie spokojnie zasnął. Obudził go hałas i wyzwiska kierowane pod jego adresem przez podchmielonego kolegę. Pijany 25-latek – z nieznanych na razie przyczyn – rzucił się na zaspanego kumpla i zaczęła się szarpanina, w efekcie której dopiero co obudzonemu mężczyźnie, napastnik odgryzł kawałek ucha. Na miejscu awantury pojawili się policjanci, którzy stwierdzili, że agresywny mieszkaniec Żor ma we krwi 2 promile alkoholu. Mężczyzna wytrzeźwiał w policyjnej celi i usłyszał zarzut uszkodzenia ciała kolegi, za co grozi kara do 5 lat więzienia. Dodatkowo niewykluczone, że będzie musiał pokryć koszty rekonstrukcji ucha.

Hinduskie obyczaje

Łapówkarstwo w Indiach nie jest niczym nadzwyczajnym, jednak mimo społecznego przyzwolenia na takie praktyki, to co niedawno zrobili hinduscy pracownicy kolei, wstrząsnęło całym krajem. Według policji konduktorzy pociągu zażądali łapówki, gdy Dinesh Lodh i jego ciężarna żona odmówili zapłacenia 100 rupii za przewiezienie rowerów w przedziale. Kobieta oferowała wszystkie pieniądze, jakie miała przy sobie, czyli 5 rupii. Rozzłoszczony taką propozycją konduktor wypchnął z jadącego już pociągu ciężarną i jej 3-letnią córeczkę. Kobieta wpadła pod koła i zginęła na miejscu, dziewczynka na szczęście przeżyła.

Honor rodziny

Prawdziwy horror przeżyła młodziutka, 17-letnia Siirt mieszkająca na południowym wschodzie Turcji. W piątkowy wieczór dziewczyna umówiła się z chłopakiem (didżejem miejscowego radia), że przyjedzie do niego do pracy. Kiedy tylko weszła do studia, zaraz pojawił się jej ojciec i bracia. Mężczyźni pobili chłopaka, a dziewczynę wypchnęli przez okno z szóstego piętra. Nastolatka przeżyła chyba tylko dlatego, że spadła na dach sklepu. Na miejscu pojawiło się pogotowie, jednak kiedy sanitariusze przenosili ranną dziewczynę do karetki, rzucili się na nią inni krewni i co najmniej pięć razy zadali jej cios nożem. Siirt w stanie krytycznym trafia do szpitala, a pod jej pokojem postawiono ochronę, aby zapobiec kolejnym atakom ze strony rodziny. Krewni zostali zatrzymani, jednak szybko wyszli na wolność, ponieważ tłumaczyli, że dziewczyna sama wyskoczyła przez okno. W areszcie pozostał jedynie jej 23-letni brat, któremu postawiono zarzuty o zadanie ciosów nożem. To, co spotkało młodą Turczynkę, jest dowodem na to, że wśród wyznawców islamu zabójstwa tzw. honorowe (najczęściej z powodu seksu pozamałżeńskiego) nadal mają miejsce.

Ludzie listy piszą...

Do jednego z brytyjskich więzień trafił 32-letni listonosz, który bardzo często palił ognisko w swoim ogródku. Jak się okazało, rozniecał ogień, aby spalić korespondencję, której nie chciało mu się dostarczyć do odbiorców. W ten sposób mężczyzna puścił z dymem około 10 tysięcy listów. Podczas przeszukiwania jego domu policja znalazła torby z czekającymi na spalenie kolejnymi listami i ulotkami, które za dodatkową opłatą miał dostarczać do skrzynek. Korespondencja ta miała trafić pod wskazane adresy między kwietniem 2007 roku a marcem 2008. Jednak to niejedyne znalezisko w domu leniwego listonosza. Mężczyzna wyhodował w sypialni marihuanę wartą 8 tysięcy funtów. Prawdopodobnie sam ją palił i przez to nie był w stanie solidnie pracować. Sąd Koronny w York skazał obiboka na rok więzienia.

Głupota nie boli

Niedawno ulicami Gryfina (woj. zachodniopomorskie) spacerował mężczyzna, trzymając w ręku granat. Kiedy policjanci poprosili go o oddanie niebezpiecznego przedmiotu, ten niewiele myśląc wyciągnął zawleczkę. Na szczęście funkcjonariusze zachowali zimną krew i bardzo ostrożnie odebrali z rąk delikwenta niebezpieczny przedmiot, którym zajęli się już saperzy. Ewakuowani na sześć godzin mieszkańcy pobliskich domów odetchnęli z ulgą. Zatrzymany przyznał, że śmiercionośne żelastwo dostał w prezencie od kolegi, jednak nie potrafił powiedzieć, dlaczego spacerował z granatem po mieście i z jakiego powodu, podając go funkcjonariuszom, postanowił go odbezpieczyć. Za ten niebezpieczny eksces mężczyźnie grozi nawet do 8 lat więzienia.