Humor z Temidą    

 
 

      Bieżący numer      

 
Detektyw - okładka
 

  Wydanie Specjalne  

 
Detektyw - Wydanie Specjalne - okładka

Uważaj na kredyt

2009-10-01

Niekiedy można odnieść wrażenie, że nasze życie to jedno wielkie oszczędzanie. Przecież od wielu lat niemal na każdym kroku słyszymy apele o konieczności odkładania pieniędzy na emeryturę, racjonalnego korzystania z wody i energii, nie marnowania jedzenia albo nieulegania modzie na nadmierne zakupy. Apele apelami, tymczasem coraz więcej Polaków zamiast oszczędności ma długi, a spirala niespłaconych należności dotyczy coraz większej ilości rodzin. Ta sytuacja jest efektem bardzo łatwego w ostatnich latach dostępu do kredytów, które dzisiaj spłaca się z coraz większymi problemami. Zresztą nie tylko z regulowaniem pożyczek mamy problemy. Doniesienia z frontu kredytowego z miesiąca na miesiąc mają coraz groźniejszy wydźwięk!
Jak wynika z opublikowanego pod koniec sierpnia Kompleksowego Raportu o Długach, przeterminowane należności Polaków wobec banków, niezapłacone podatki, opłaty za gaz, prąd, czynsz i telefon zbliżają się do 80 miliardów złotych(przed rokiem kwota ta była o prawie20 miliardów złotych niższa).Co szósty dług związany jest z niespłaceniem należności za zakupy zrobione na raty. W Krajowym Rejestrze Długów jest już zarejestrowanych837 tys. osób i liczba ta cały czas rośnie. Co szósty, odnotowany w Rejestrze, rodak ma mniej niż 25 lat. Dziś już nawet osiemnastolatkowie  biorą pożyczki konsumpcyjne, kupują wymarzony towar na raty i nie spłacają zobowiązań.
Jakby tego było mało… tyka kolejna bomba z opóźnionym zapłonem. Mowa o posiadaczach kart kredytowych, którzy co miesiąc spłacają jedynie podstawową kwotę wymaganą przez bank. Na zaciągnięcie w ten sposób kredytu decyduje się już co trzeci posiadacz plastikowego pieniądza nie bacząc na to, że to jedna z najdroższych pożyczek na rynku, której oprocentowanie często przekracza dwadzieścia procent w skali roku. Nie można wykluczyć – zwracają uwagę specjaliści – że kredyt ten wykorzystywany jest na spłatę wcześniej zaciągniętych zobowiązań.
Przedstawiciele banków, póki co, nie chcą oficjalnie komentować sytuacji na rynku kredytowym. Jednak w prywatnych rozmowach przyznają, że z miesiąca na miesiąc klienci coraz częściej odraczają płatności, najpierw o miesiąc, potem o kilka, aż w końcu – przynajmniej niektórzy– nawet zaprzestają regulowania jakichkolwiek należności.
Z rosnącego zadłużenia Polaków cieszą się jedynie firmy windykacyjne. Ludzie z tej branży twierdzą, że 2009 rok będzie rekordowy jeśli chodzi o ich zyski, bo liczba zleceń – w porównaniu z ubiegłym rokiem – zwiększyła się przynajmniej o sto procent!


***

Kryzys niestety również puka do polskich domów i widać go w coraz chudszych portfelach. To dlatego statystyczny Kowalski coraz częściej ma problemy z terminowym regulowaniem zobowiązań. Specjaliści od finansów twierdzą, że swoją sytuacją finansową powinny być zaniepokojone osoby, których miesięczne zobowiązania przekraczają połowę dochodów.
Problemy mają nawet ci, którzy od lat terminowo spłacali wszelkie rachunki i należności. Według bankowców, klientami tzw. podwyższonego ryzyka są najczęściej mężczyźni w wieku30-40 lat, zamieszkali w miastach powyżej 500tysięcy mieszkańców. W czasie ostatniego boomu gospodarczego to właśnie im najszybciej i najczęściej rosły dochody, oni też najchętniej zaciągali kredyty. Dziś, kiedy w oczy zagląda widmo bezrobocia, bardzo ciężko jest spłacać długi. I takim ludziom najtrudniej jest wydostać się z pętli zadłużenia.– Koncepcja spłacania jednych kredytów drugimi przypomina domek z kart – ostrzega prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów, Adam Łącki. – Wystarczy uszkodzenie lub brak jednego elementu np. odmowa ponownego wydania przez bank karty kredytowej na skutek zaostrzenia kryteriów zdolności kredytowej, by wszystko się zawaliło i skończyło wpadnięciem na lata w długi, których nie będziemy w stanie spłacać. Tymczasem, jak wynika z analiz Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych i SGH, aż jedna czwarta nowych kredytów jest obecnie przeznaczana na spłatę starych. Wynika to z faktu, że wiele osób niema oszczędności - 22 proc. żadnych, a 40 proc. deklaruje, że po utracie pracy ich oszczędności wystarczyłyby na miesiąc życia na dotychczasowym poziomie.

***

Nic dziwnego, że w całym kraju, jak grzyby po deszczu wyrastają firmy, które proponują szybką gotówkę w kwadrans, jedynie za okazaniem dowodu osobistego, a na dodatek nieprawdzające naszej wiarygodności kredytowej. Luksus niestety ma swoją cenę! Atrakcyjna, na pierwszy rzut oka oferta, okazuje się brzemienna w skutkach. Zdarza się, że koszt takiego kredytu jest horrendalnie wysoki. Wprawdzie w umowie jego wysokość nie przekracza dozwolonego przez prawo progu (czterokrotność stopy lombardowej ustalanej przez Narodowy Bank Polski) – (stopa lombardowa to cena, po jakiej NBP udziela bankom komercyjnym pożyczek pod zastaw papierów wartościowych – przyp. red.), to jednak jego koszt powiększają opłaty dodatkowe np.: za przyznanie kredytu, jego obsługę, obowiązkowe ubezpieczenie, wcześniejszą spłatę, dodatkowe rozpatrzenie wniosku itp.
Z takimi ofertami kredytowymi występują różnego rodzaju lokalne firmy, reklamujące swoje usługi na słupach oświetleniowych czy przystankach komunikacji miejskiej. Takie placówki oferują szybkie kredyty bez zbędnych formalności, ale ceną takiego luksusu jest konieczność spłacania oprocentowania powiększonego o wszelkie możliwe opłaty. To nie jedyne niebezpieczeństwo, które czeka na kredytobiorców. Pod firmy pożyczkowe podszywają się często zwykli oszuści. Dlatego jeśli ktoś znalazł się w tzw. gardłowej sytuacji, powinien dokładnie sprawdzić, u kogo bierze pożyczkę i na jakich warunkach.
Co zatem mają robić ci wszyscy, którzy nie są w stanie oszczędzić nawet paru groszy, a myślą jedynie o jak najszybszym uregulowaniu długów i przerwaniu spirali zadłużenia? Z reguły dobre efekty przynosi szczera rozmowa z pracownikiem banku albo innej instytucji, wobec której jesteśmy dłużnikiem. To najłatwiejszy krok, ale często przynosi pozytywne efekty. Można prosić o rozłożenie długu na więcej rat (ten zabieg umożliwia obniżenie miesięcznej raty, kosztem jednak spłacania przez dłuższy okres), niekiedy możliwe jest zmniejszenie oprocentowania. A kiedy uregulujemy już wszystkie zaległości pomyślmy o oszczędzaniu. Bo warto to robić, nie tylko w październiku!


Krzysztof Kilijanek