
Trzy pociski z broni palnej dosięgły niejakiego Antonia Maranzzano, koszącego trawę w przydomowym ogródku, tuż przed wejściem do własnego domu. Strzały padły w tej samej chwili, kiedy położoną tuż obok małą i cichą uliczką willową bardzo szybko przejeżdżał czarny samochód dostawczy marki Volkswagen Transporter. Troje świadków zdarzenia (na rysunku zaznaczono cyframi od 1 do 3 miejsca, z których obserwowali przebieg wypadków), złożyło zeznania. Czwarty świadek – patrolujący okolicę policjant – również widział bardzo szybko jadącego czarnego Volkswagena i słyszał trzy natychmiast po sobie następujące wystrzały, więc na wszelki wypadek zanotował numer rejestracyjny tego samochodu. Dzięki temu komisarz Hamilton nie miał trudności z odnalezieniem jego właściciela, a co za tym idzie, także poszukiwanego auta oraz dwóch pasażerów jadących wraz z kierowcą. Sekcja zwłok zastrzelonego Antonia Maranzzano oraz badanie wydobytych z jego ciała kul, a także balistyczna ekspertyza toru lotu pocisków wykazały ponad wszelką wątpliwość, że wszystkie trzy strzały oddano z tej samej broni, jeden po drugim i z tego samego miejsca. Jeszcze przed zatrzymaniem trzech podejrzanych mężczyzn, policjanci przeszukali czarnego VW Transportera i w zamaskowanej skrytce pod podłogą znaleźli karabin Mauser wz.98, kal. 7,92. Lufa broni jeszcze śmierdziała prochem, co wskazywało, że niedawno z niej strzelano. Jednak aresztowani osobnicy przesłuchiwani osobno przez komisarza stanowczo twierdzili, że do nikogo nie strzelali, a już z całą pewnością nie strzelali do pana Maranzzano, bowiem nie znali tego człowieka i nie mieli żadnego powodu aby pozbawić go życia. Komisarz Hamilton po dokonaniu wizji lokalnej i reasumpcji faktów, doszedł do wniosku, że trzej podejrzani jednak mówią prawdę, a więc są niewinni i w konsekwencji zostali zwolnieni z aresztu.
DLACZEGO HAMILTON UWIERZYŁ PODEJRZANYM?
(rozwiązanie w numerze)


