W połowie lutego br., około godz.18.00, warszawscy policjanci patrolujący radiowozem centrum miasta, zauważyli przy al. Jana Pawła II stojący na środkowym pasie jezdni samochód osobowy Ford Sierra. Inni kierowcy ostrożnie omijali pojazd. Kierowca nie włączył świateł awaryjnych, nie ruszał też z miejsca, mimo kolejnych zmian świateł na skrzyżowaniu. Gdy policyjny radiowóz zbliżył się do auta, policjanci od razu zobaczyli opartą o kierownicę śpiącą kobietę. 22-latka była bardzo zdziwiona widokiem mundurowych. Szybko wyszło na jaw, że dziewczyna zażyła wcześniej heroinę. Nie myśląc o konsekwencjach wsiadła za kierownicę i ruszyła do centrum. Na szczęście policjanci znaleźli się w odpowiednim czasie i miejscu i nie dopuścili, aby naćpana kobieta dalej stwarzała zagrożenie w ruchu. Za kierowanie pojazdem pod wpływem narkotyków grozi jej kara do dwóch lat więzienia. (www.policja.pl)
Ochroniarz jednego z marketów w Piotrkowie Trybunalskim od dłuższego już czasu zaobserwował, że znana mu z widzenia 48-letnia klientka dokonywała zakupów tylko wtedy, gdy stanowisko kasowe obsługiwała kasjerka – jej 32-letnia znajoma. Proceder obu pań polegał na tym, że klientka z zapakowanymi do sklepowego koszyka artykułami podchodziła do kasy, a obsługująca ją 32-latka nabijała tylko kody kreskowe artykułów o niskiej wartości. Sprytna oszustka nawet kilka razy w ciągu dnia wynosiła ze sklepu artykuły, których wartość była dużo wyższa, niż wskazywał na to skontrolowany przez ochronę paragon. Zawiadomieni o kradzieży stróże prawa zatrzymali obydwie kobiety i przewieźli je do komendy. W wyniku przeszukania u młodszej z nich policjantka ujawniła ukryte w jej bieliźnie kluczyki od samochodu. Jak się okazało, idealnie pasowały do zaparkowanego pod sklepem Daewoo Lanosa, w którym kobieta sukcesywnie ukrywała swoje łupy. Bagażnik i tylne siedzenie samochodu zapełnione były artykułami spożywczymi, chemicznymi i różnego rodzaju alkoholem. Samochód zabezpieczono na policyjnym parkingu, a kobiety spędziły noc w areszcie. Śledczy sprawdzą, jak długo trwał ten proceder oraz jak duża może być wartość skradzionego towaru i czy oszustki sprzedawały go innym osobom. Za kradzież grozi im kara do 5 lat pozbawienia wolności. (www.policja.pl)
Sklepowy tandem
Ochroniarz jednego z marketów w Piotrkowie Trybunalskim od dłuższego już czasu zaobserwował, że znana mu z widzenia 48-letnia klientka dokonywała zakupów tylko wtedy, gdy stanowisko kasowe obsługiwała kasjerka – jej 32-letnia znajoma. Proceder obu pań polegał na tym, że klientka z zapakowanymi do sklepowego koszyka artykułami podchodziła do kasy, a obsługująca ją 32-latka nabijała tylko kody kreskowe artykułów o niskiej wartości. Sprytna oszustka nawet kilka razy w ciągu dnia wynosiła ze sklepu artykuły, których wartość była dużo wyższa, niż wskazywał na to skontrolowany przez ochronę paragon. Zawiadomieni o kradzieży stróże prawa zatrzymali obydwie kobiety i przewieźli je do komendy. W wyniku przeszukania u młodszej z nich policjantka ujawniła ukryte w jej bieliźnie kluczyki od samochodu. Jak się okazało, idealnie pasowały do zaparkowanego pod sklepem Daewoo Lanosa, w którym kobieta sukcesywnie ukrywała swoje łupy. Bagażnik i tylne siedzenie samochodu zapełnione były artykułami spożywczymi, chemicznymi i różnego rodzaju alkoholem. Samochód zabezpieczono na policyjnym parkingu, a kobiety spędziły noc w areszcie. Śledczy sprawdzą, jak długo trwał ten proceder oraz jak duża może być wartość skradzionego towaru i czy oszustki sprzedawały go innym osobom. Za kradzież grozi im kara do 5 lat pozbawienia wolności. (www.policja.pl)
Cuchnąca amunicja
Mieszkańcy siedmiopiętrowego bloku na jednym z paryskich przedmieść z pewnością pomyślą o zainstalowaniu w ich budynku domofonu. Mimo że instalacja tego urządzenia wiąże się niewątpliwie z pewnymi kosztami, to jednak chyba nie będą żałować pieniędzy, aby sytuacja, która miała miejsce w ich budynku, więcej się nie powtórzyła. Od czego ma ich uchronić domofon? Ano, na przykład, od niezapowiedzianych i niepożądanych wizyt kloszardów, szczególnie takich złośliwych jak ten, który był przyczyną śmierdzącego incydentu. Osobnik ten uwił sobie „gniazdko” w sobotni poranek na klatce siódmego piętra, używając jej również jako ubikacji. Aby odstraszyć protestujących lokatorów, załatwił na miejscu „grubszą potrzebę” i obrzucał nią najgłośniej pomstujących lokatorów. Wezwano policję, jednak kloszard nie dawał za wygraną i śmierdzącymi pociskami zaatakował również funkcjonariuszy. Kiedy napastnikowi skończyła się „amunicja”, policjanci już bez obawy o trafienie, wręczyli bezdomnemu szczotkę wraz z wiadrem wody i dopilnowali sprzątania. Nim to jednak nastąpiło, uwięzieni w mieszkaniach lokatorzy, stracili całe sobotnie przedpołudnie.
Tego jeszcze nie było...
Policjanci z Łukowa otrzymali niedawno zgłoszenie o kradzieży… czterech czołgów z poligonu w miejscowości Jagodne. Do kradzieży doszło najprawdopodobniej w nocy. Jak ustalono, łupem sprawców padły makiety czołgów T-34 i T-55, które wykorzystywane były do ćwiczeń. Sprawcy musieli użyć ciężkiego sprzętu, aby wywieźć ważące kilkadziesiąt ton maszyny. Następnego dnia rano policjanci z Radzynia Podlaskiego otrzymali sygnał, że przez miasto na lawecie wieziony jest czołg. Kilka minut później w miejscowości Biała przy stacji paliw funkcjonariusze zatrzymali ciągnik siodłowy Volvo z lawetą wraz z załadunkiem. 52-letni kierowca lawety twierdził, że wykonywał tylko zlecenie przewozu czołgu. Nie wiedział, że wiezie kradziony towar. Policjanci z Łukowa na podstawie informacji ustalili miejsce, gdzie trafiły pozostałe maszyny. Trzy skradzione czołgi znalazły się na terenie jednego z punktów skupu złomu w Lublinie. Trafiły tam na sprzedaż. Czołgi nie zostały jednak sprzedane, gdyż nie dostarczono dokumentów legalizacji ich nabycia. Policjanci na podstawie zebranych informacji ustalili osoby, które maczały palce w tej nietypowej kradzieży. Okazali się nimi dwaj mieszkańcy Lublina w wieku 25 i 35 lat. Obaj zostali zatrzymani i osadzeni w policyjnym areszcie łukowskiej komendy. Jak ustalili funkcjonariusze, to oni byli najprawdopodobniej zleceniodawcami wywiezienia czołgów z terenu poligonu. Policjanci wspólnie z Żandarmerią Wojskową prowadzą czynności wyjaśniające w tej sprawie. (www.policja.pl)
Niezadowoleni pracownicy
Wydział Przestępczości Komputerowej FBI z San Francisco opublikował dane uzyskane na podstawie anonimowej ankiety, rozesłanej do kilkuset dużych firm w USA, posiadających własne sieci komputerowe. Okazało się, że administratorzy tych sieci w większym stopniu obawiają się własnych pracowników, niż profesjonalnych hakerów brutalnie ingerujących w zasoby na serwerach. Przedstawiciele tych firm twierdzą, że ich pracownicy często wyrządzają szkody z braku wiedzy i umiejętności komputerowych, czasem przez roztargnienie lub nieuwagę. Jednak najgroźniejsi są ci pracownicy, którzy z powodu niezadowolenia z pracy lub wynagrodzenia, względnie tajonej niechęci do szefa, mszczą się na firmie, dokonując szkód w jej zasobach komputerowych. Niezadowolonych pracowników obawia się aż 80 procent badanych administratorów sieci, gdy tymczasem zawodowych hakerów boi się „tylko” 75 procent. Że jest to poważny problem, świadczy skala zjawiska. Otóż aż 70 procent indagowanych w ankiecie firm potwierdziło, że w ostatnich trzech miesiącach stwierdzono w ich sieciach próby włamania lub uzyskania nieautoryzowanego dostępu.
Hazardzista
Świętokrzyscy policjanci zatrzymali 33-letniego mieszkańca Kielc, który pełniąc kierowniczą funkcję w jednej z miejscowych firm, przywłaszczył sobie na jej szkodę ok. 80 tysięcy zł. Cel, dla którego mężczyzna zdefraudował powierzone mu pieniądze, nie był szczytny. 33-latek postawił całą sumę na internetowych zakładach bukmacherskich. Brak pieniędzy w kasie firmy ujawnił jego przełożony i zgłosił ten fakt policji. Mężczyzna przyznał się do przywłaszczenia całej kwoty. Jak ustalili policjanci, w szpony hazardu wpadł na początku bieżącego roku. Teraz nie tylko straci pracę i zaufanie innych potencjalnych pracodawców, ale będzie musiał zwrócić całą sumę i dołączy do grona osób karanych za przestępstwo. Grozi mu nawet do 5 lat pozbawienia wolności. (www.policja.pl)
Twarde prawo
Niejednokrotnie na tych łamach informujemy o surowych karach dla przestępców, które przewiduje islamskie prawo szarijatu. Swego czasu światowe agencje prasowe doniosły, że w Arabii Saudyjskiej rabusiowi skazanemu za włamania i kradzieże, na mocy prawomocnego wyroku sądowego obcięto rękę. Na marginesie dodajmy, że w Arabii Saudyjskiej sędziowie są zobligowani do orzekania kary śmierci przez ścięcie toporem wobec morderców, gwałcicieli i handlarzy narkotyków. Ciekawostką jest fakt, że osobom dopuszczającym się sodomii, obcina się... stopy!


