Do niecodziennej kradzieży doszło w Ołomuńcu w Czechach. Z tamtejszego magazynu materiałów budowlanych skradziono 110 tysięcy kostek brukowych o wadze od 10 do 15 kg każda. Policja ma nie lada dylemat, ponieważ nie ma żadnych świadków kradzieży, zaś fakt pozostaje faktem, że kostki brukowe w niewiadomy sposób wyparowały. Być może w tym banalnym zdarzeniu nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdyby nie proste wyliczenie. Aby wywieźć taką masę kamienia, potrzeba aż 30 wagonów kolejowych lub 100 potężnych ciężarówek! Tymczasem jedno jest pewne: nikt nic nie wie... A może to „czeski błąd”?
Policjanci z CBŚ, wspólnie z prokuratorami Prokuratury Krajowej z Warszawy, prowadząc śledztwo dotyczące działalności tzw. grupy żoliborskiej ustalili, że jej członkowie w 2000 r. przyjęli od członków innej zorganizowanej grupy z terenu Warszawy, zlecenie oblania kwasem kobiety – urzędniczki państwowej z Mazowsza. Zlecenie to miało kosztować kilkanaście tysięcy złotych, a bandyci byli przekonani, że ofiarą jest sędzia lub prokurator. Ale policyjne ustalenia wykazały, że w rzeczywistości chodzi tu o sprawę oblania substancją żrącą twarzy byłej wójt gminy Sanniki. Dochodzenie w tej sprawie prowadzono w Gostyninie w 2000 r., jednak pomimo opublikowania w gazetach portretów pamięciowych podejrzanych i apelu w ogólnopolskim programie, zajmującym się sprawami kryminalnymi, sprawców nie wykryto a postępowanie umorzono. Nie oznaczało to jednak odłożenia tej sprawy na półkę. Po 9 latach CBŚ ustaliło zleceniodawców, pośredników i wykonawców brutalnej napaści na urzędniczkę. Łącznie do tej sprawy zatrzymano 8 osób powiązanych w przeszłości z „grupą żoliborską”. Troje z nich zostało doprowadzonych z aresztów, zaś pięcioro pozostałych (3 mężczyzn i 2 kobiety) policjanci z CBŚ zatrzymali 25 marca br. w Warszawie. Osoby te zostały zatrzymane w miejscach zamieszkania. Policjanci działali po cywilnemu, więc całkowicie zaskoczyli podejrzanych, którzy nie spodziewali się, że policja powróci do sprawy sprzed lat. Całej ósemce postawiono zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego. Spośród 5 zatrzymanych osób – 4 zostały tymczasowo aresztowane na 3 miesiące, wobec jednej zastosowano dozór policyjny. (www.policja.pl)
Niedawno 60-letni mieszkaniec Suwałk wracał z miejscowego banku, gdzie podjął znaczną gotówkę. Zaczepił go obcy mężczyzna. Mówiąc po rosyjsku prosił o pomoc w sprzedaży złotych monet. W pewnym momencie do rozmawiających mężczyzn przyłączył się „przypadkowy przechodzień”, zainteresowany dyskusją. Nieznajomy przedstawił się jako miejscowy notariusz. Prosił o przetłumaczenie słów mówiącego po rosyjsku. Gdy usłyszał, że ma on do sprzedania złote jednopensówki, natychmiast zaoferował kupno jednej z nich. Nabył ją za 800 zł mówiąc
pozostałym, że idzie do pobliskiego banku sprzedać monetę. Gdy wrócił po kilkunastu minutach, w ręku miał 1250 zł, za które – jak twierdził – sprzedał „one penny”. Od razu zaproponował mówiącemu po rosyjsku, że kupi pozostałe. Zachęcił też do udziału w „złotym biznesie” 60-letniego suwałczanina. Ten dołożył do interesu 10 tys. zł, które miał przy sobie. Mężczyźni umówili się, że obcy z polską walutą zaczeka na nich w tym miejscu, a dwaj kupcy pójdą w tym czasie do banku sprzedać „złote” jednopensówki. Aby postronnym nie wydało się to podejrzane, do banku mieli dotrzeć każdy inną drogą. 60- latek ze „złotymi” monetami w kieszeni dał się namówić. Coś go jednak tknęło w połowie drogi. Gdy wrócił na umówione miejsce spotkania, oczywiście nie było tam już żadnego z mężczyzn, którzy namówili go do kupna rzekomo złotych monet. Wówczas zorientował się, że padł ofiarą oszustów. Nie zwlekając ruszył do miejscowej komendy, gdzie opowiedział o zdarzeniu policjantom. Obaj sprawcy oczywiście wyparowali jak kamfora. (www.policja.pl)
Schwytani po 9 latach
Policjanci z CBŚ, wspólnie z prokuratorami Prokuratury Krajowej z Warszawy, prowadząc śledztwo dotyczące działalności tzw. grupy żoliborskiej ustalili, że jej członkowie w 2000 r. przyjęli od członków innej zorganizowanej grupy z terenu Warszawy, zlecenie oblania kwasem kobiety – urzędniczki państwowej z Mazowsza. Zlecenie to miało kosztować kilkanaście tysięcy złotych, a bandyci byli przekonani, że ofiarą jest sędzia lub prokurator. Ale policyjne ustalenia wykazały, że w rzeczywistości chodzi tu o sprawę oblania substancją żrącą twarzy byłej wójt gminy Sanniki. Dochodzenie w tej sprawie prowadzono w Gostyninie w 2000 r., jednak pomimo opublikowania w gazetach portretów pamięciowych podejrzanych i apelu w ogólnopolskim programie, zajmującym się sprawami kryminalnymi, sprawców nie wykryto a postępowanie umorzono. Nie oznaczało to jednak odłożenia tej sprawy na półkę. Po 9 latach CBŚ ustaliło zleceniodawców, pośredników i wykonawców brutalnej napaści na urzędniczkę. Łącznie do tej sprawy zatrzymano 8 osób powiązanych w przeszłości z „grupą żoliborską”. Troje z nich zostało doprowadzonych z aresztów, zaś pięcioro pozostałych (3 mężczyzn i 2 kobiety) policjanci z CBŚ zatrzymali 25 marca br. w Warszawie. Osoby te zostały zatrzymane w miejscach zamieszkania. Policjanci działali po cywilnemu, więc całkowicie zaskoczyli podejrzanych, którzy nie spodziewali się, że policja powróci do sprawy sprzed lat. Całej ósemce postawiono zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego. Spośród 5 zatrzymanych osób – 4 zostały tymczasowo aresztowane na 3 miesiące, wobec jednej zastosowano dozór policyjny. (www.policja.pl)
Stary numer
Niedawno 60-letni mieszkaniec Suwałk wracał z miejscowego banku, gdzie podjął znaczną gotówkę. Zaczepił go obcy mężczyzna. Mówiąc po rosyjsku prosił o pomoc w sprzedaży złotych monet. W pewnym momencie do rozmawiających mężczyzn przyłączył się „przypadkowy przechodzień”, zainteresowany dyskusją. Nieznajomy przedstawił się jako miejscowy notariusz. Prosił o przetłumaczenie słów mówiącego po rosyjsku. Gdy usłyszał, że ma on do sprzedania złote jednopensówki, natychmiast zaoferował kupno jednej z nich. Nabył ją za 800 zł mówiąc
pozostałym, że idzie do pobliskiego banku sprzedać monetę. Gdy wrócił po kilkunastu minutach, w ręku miał 1250 zł, za które – jak twierdził – sprzedał „one penny”. Od razu zaproponował mówiącemu po rosyjsku, że kupi pozostałe. Zachęcił też do udziału w „złotym biznesie” 60-letniego suwałczanina. Ten dołożył do interesu 10 tys. zł, które miał przy sobie. Mężczyźni umówili się, że obcy z polską walutą zaczeka na nich w tym miejscu, a dwaj kupcy pójdą w tym czasie do banku sprzedać „złote” jednopensówki. Aby postronnym nie wydało się to podejrzane, do banku mieli dotrzeć każdy inną drogą. 60- latek ze „złotymi” monetami w kieszeni dał się namówić. Coś go jednak tknęło w połowie drogi. Gdy wrócił na umówione miejsce spotkania, oczywiście nie było tam już żadnego z mężczyzn, którzy namówili go do kupna rzekomo złotych monet. Wówczas zorientował się, że padł ofiarą oszustów. Nie zwlekając ruszył do miejscowej komendy, gdzie opowiedział o zdarzeniu policjantom. Obaj sprawcy oczywiście wyparowali jak kamfora. (www.policja.pl)
Niebezpieczne narzędzie
W końcu marca br. funkcjonariusze z Komendy Rejonowej Warszawa Śródmieście zatrzymali w Al. Jerozolimskich 24-letnią dziewczynę. Młoda kobieta została wytypowana przez nich jako sprawczyni co najmniej trzech napadów w centrum Warszawy. Sposób działania kobiety za każdym razem był podobny. Sprawczyni podchodziła do wcześniej wytypowanej ofiary i grożąc użyciem strzykawki z niebezpieczną substancją, wymuszała wydanie pieniędzy. Każdorazowo wybierała ustronne miejsca i działała w godzinach wieczornych. Wszystkie wytypowane napady miały miejsce w tym roku, a ostatni z nich pod koniec marca. Wtedy zaatakowała około 19.00 przy skrzyżowaniu ulic Andersa i Anielewicza. Kobieta ukradła 50 złotych i uciekła. O zdarzeniu poinformowano policjantów ze Śródmieścia, którzy natychmiast przystąpili do działania. Na podstawie zebranego materiału dowodowego podejrzana trafiła przed oblicze prokuratura, gdzie usłyszała zarzut rozboju z niebezpiecznym narzędziem. Za tego rodzaju przestępstwo grozi do 12 lat więzienia. Młoda kobieta w przeszłości była wielokrotnie notowana za kradzieże i przestępstwa narkotykowe.(www.policja.pl)
Na sto kawałków...
W pakistańskim mieście Lahore miał miejsce niezwykły proces, w którym głównym oskarżonym był niejaki Javed Jqbal, seryjny morderca, któremu udowodniono zabójstwo setki dzieci! Wyrokiem sądu, morderca został skazany na śmierć i 700 lat więzienia! Przestępca został publicznie stracony w parku miejskim, zaś sposób wykonania wyroku był taki sam, w jaki zabójca pozbawiał życia swe ofiary – przez uduszenie. Sąd nakazał również, aby po wykonaniu wyroku ciało zwyrodnialca zostało pocięte na sto kawałków i rozpuszczone w kwasie solnym! Trzech współsprawców tych makabrycznych zbrodni odpowiadało przed sądem razem z głównym oskarżonym. Jeden z nich – siedemnastoletni Sajid również został skazany na śmierć, piętnastoletni Nadeem na 182 lata więzienia, zaś najmłodszy – trzynastoletni Sabir wyjdzie z więzienia dopiero po 42 latach!
Hazardzista
Wczesnym rankiem do jednego z warszawskich komisariatów zgłosił się 34-letni mężczyzna. Poinformował, że został okradziony. Okoliczności zdarzenia były bardzo dziwne, gdyż kradzież miała jakoby miejsce w hotelu, w którym od kilku dni był zameldowany. Poszkodowanemu z apartamentu miało zginąć aż 250 tysięcy złotych! Od początku zachowanie zgłaszającego budziło podejrzenia. Informacje przekazane funkcjonariuszom przez pracowników hotelu też budziły duże wątpliwości co do wiarygodności mężczyzny. 34-latek został usunięty z pokoju hotelowego tuż po zakończeniu rezerwacji. Po kilkudziesięciominutowej rozmowie, wzięty w krzyżowy ogień pytań, mężczyzna w końcu przyznał, że żadnej kradzieży nie było. W rzeczywistości okropnie się zdenerwował, bo przegrał dużą sumę pieniędzy w kasynie. W czasie dalszych czynności śledczy ustalili, że „pokrzywdzony” ma na swoim koncie kilka wyłudzeń kredytów w bankach. Łącznie może to być kwota znacznie przekraczająca 100 tysięcy złotych! Przy mężczyźnie znaleziono sfałszowaną pieczątkę, którą posługiwał się biorąc w bankach kredyty. Pieczętował nią dokumenty potwierdzające zatrudnienie. Czynności trwają, a śledczy sprawdzają nowe wątki pojawiające się w tej sprawie. Na razie mężczyzna będzie odpowiadał za zawiadomienie o niedopełnionym przestępstwie, składanie fałszywych zeznań i być może oszustwo. Grozi za to do 8 lat więzienia.(www.policja.pl)
Głupi żart
Dwaj rosyjscy licealiści przez internet wysłali w świat wiadomość, że żołnierze z oddziału rakiet strategicznych w Kozielsku, mają zamiar odpalić rakiety z głowicami atomowymi w kierunku krajów Europy Zachodniej. Atak nuklearny miał jakoby być ostatecznym protestem żołnierzy przeciwko fatalnej sytuacji materialnej jednostki. Na szczęście, nikt nie potraktował poważnie tego głupiego żartu, za wyjątkiem sądu w Kałudze, który pełnoletniego ucznia skazał na rok pobytu w ciężkim obozie pracy, zaś drugiemu, z uwagi na niepełnoletniość, zasądził wyrok w zawieszeniu.


