Humor z Temidą    

 
 

      Bieżący numer      

 
Detektyw - okładka
 

  Wydanie Specjalne  

 
Detektyw - Wydanie Specjalne - okładka

Rekordzista

2009-03-09
Wielokrotny gwałciciel i zabójca, 36-letni Cedric Maake, obywatel Republiki Południowej Afryki, został skazany przez tamtejszy sąd na 1340 lat i 3 miesiące więzienia! Taką karę sędziowie orzekli za popełnienie przez Maake 27 zabójstw, 26 prób zabójstw, 14 gwałtów, 41 napadów z bronią w ręku i wielu innych przestępstw. Łącznie postawiono mu 133 zarzuty, jednak oskarżony do żadnego z nich się nie przyznał. Całej tej koszmarnej serii najcięższych zbrodni dokonał zaledwie w półtora roku! Ponieważ w RPA prawo nie przewiduje kary śmierci, zsumowano kary za wszystkie przestępstwa i okazało się, że razem wynosi to ponad 1340 lat więzienia... Cedric Maake został uznany za wyjątkowo sadystycznego i niebezpiecznego przestępcę, bowiem czerpał satysfakcję z podglądania kochających się par, a potem zabijał mężczyznę i gwałcił kobietę.

Diler w gaciach

Dzięki odpowiedniemu rozpracowaniu operacyjnemu funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego zapukali do jednego z mieszkań na lubelskich Czubach. Drzwi właściciel otworzył dopiero po 15 minutach, kiedy to policjanci zagrozili ich wyważeniem. Po wejściu do środka okazało się, że 26-letniego podejrzanego nie ma w mieszkaniu. Policjanci nie dali wiary zapewnieniom jego rodziny, że wyjechał, i po kilku minutach znaleźli go ukrytego na balkonie sąsiadki. Uciekając przed funkcjonariuszami nie zdążył się nawet ubrać. Policjanci zastali go w samej bieliźnie. Funkcjonariusze CBŚ odnaleźli także narkotyki. Ponad kilogram marihuany znaleziono na dachu 4-piętrowego bloku, na który mężczyzna wyrzucił trefny towar podczas ucieczki. 26-letni diler trafił do policyjnego aresztu. Zatrzymanie go, to efekt zebranych przez Prokuraturę Okręgową w Lublinie materiałów, które zostały wyłączone ze śledztwa, prowadzonego w sprawie grupy przestępczej „Iławiaka”. Jak ustalili śledczy, 26-latek utrzymywał ścisłe kontakty z członkami tej grupy. Mężczyzna w przeszłości był karany za obrót narkotykami, głównie amfetaminą i tabletkami ekstazy. Za przestępstwa narkotykowe odbywał już karę pozbawienia wolności. Zebrane przez prokuraturę materiały wskazują na to, że będąc na przepustkach, również zajmował się rozprowadzaniem narkotyków, głównie marihuany. Zatrzymany usłyszał zarzuty udziału w obrocie narkotykami w znacznych ilościach w warunkach recydywy. Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o areszt. Może mu grozić kara do 15 lat pozbawienia wolności. (www.policja.pl)

Smarkaci „szopenfeldziarze”

Policjanci z Nowego Tomyśla przy okazji prowadzonej sprawy uzyskali informację o skradzionym telefonie. Chociaż nowotomyska komenda nie otrzymała takiego zgłoszenia, funkcjonariusze zaczęli sprawdzać ten wątek. Zbierając wszystkie informacje w sprawie kradzieży, dotarli do 13-letniego posiadacza kradzionego telefonu. Policjanci po rozmowie z chłopcem ustalili, od kogo otrzymał telefon, a dalej już dotarcie od nieletniego pasera do sprawców kradzieży było kwestią czasu. Chłopcy przyznali, że telefon ukradli w październiku ubiegłego roku. Weszli wówczas do jednego ze sklepów w Nowym Tomyślu i dwójka z nich odwróciła uwagę pracownicy, a w tym czasie najmłodszy, 10-latek, ukradł telefon spod lady. Jeszcze tego samego dnia aparat przekazali 13-letniemu koledze, który miał za zadanie go sprzedać. Nieletni paser zaoferował kradziony łup koledze. Policjanci po odzyskaniu telefonu i ustaleniu wszystkich okoliczności, wspólnie ze sprawcami zjawili się w okradzionym sklepie. Pracownica była bardzo zdziwiona, gdy zobaczyła policjantów z chłopcami i telefonem. Jej zdziwienie było tym większe, gdyż kobieta nie zgłosiła tego faktu policji, uważając, że nie odzyska swojej własności. O konsekwencjach, jakie poniesie cała czwórka smarkatych „szopenfeldziarzy”, zdecyduje sąd rodzinny. (www.policja.pl)

Kosmiczne rewelacje

Francuski dziennikarz i astronom, Pierre Kohler, twierdzi, że w 1996 roku amerykańska agencja kosmiczna NASA przeprowadzała badania nad możliwością uprawiania seksu na orbicie okołoziemskiej w stanie nieważkości. Zanim wysłano w kosmos ludzi, by w praktyce sprawdzili jak przebiega akt seksualny w warunkach pozbawionych grawitacji, przez dłuższy czas sztab specjalistów przygotowywał eksperyment pod względem technicznym. W tym celu przeprowadzono symulacje komputerowe, w wyniku których zaakceptowano dziesięć pozycji do
przetestowania przez wybraną parę. Pan Kohler ponadto utrzymuje, że wyselekcjonowana para kosmicznych kochanków baraszkowała w stanie nieważkości pod czujnym okiem kamery wideo – co oznacza, że ich miłosne uniesienia w różnych pozycjach zostały zarejestrowane na taśmie wideo. Francuz twierdzi także, mimo że – jak sam przyznaje – do tej pory filmu z tego rzekomego eksperymentu nie widział, że uprawianie miłości w kosmosie bez specjalnych pasów podtrzymujących kochanków, jest możliwe tylko w trzech pozycjach... Rewelacje opublikowane przez pana Kohlera nie zostały potwierdzone przez NASA, której jedyną odpowiedzią – jak do tej pory – jest taktowne milczenie.

Wielki Brat wszystko widzi...

Dzięki czujności pracownika miejskiego monitoringu policjanci udaremnili niebezpieczną podróż, która mogła skończyć się tragicznie. Pracownik monitoringu miejskiego nie wierzył własnym oczom, kiedy po godzinie drugiej w nocy zauważył na monitorze grupę osób podchodzących do osobowego Suzuki. Wszystko wskazywało na to, że 10 osób zamierza jechać jednym samochodem. Do środka jednak wsiadło 6 pasażerów oraz młody kierowca. Trzy pozostałe rozmawiały tuż obok. Po chwili dwóch kolejnych mężczyzn zajęło miejsca… leżące w bagażniku. Ostatnia z osób została na chodniku i, uderzając ręką w dach samochodu, dała znak 20-letniemu kierowcy, że mogą ruszyć. Na szczęście podróż nie trwała długo, gdyż pracownik monitoringu zaraz o wszystkim zaalarmował policjantów. Patrol zatrzymał samochód dwie ulice dalej. Z samochodu wysiadło dziewięciu podróżujących. Kierujący był pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało blisko 1,5 promila alkoholu w jego organizmie. Na najbliższe trzy lata stracił uprawnienia do kierowania pojazdami. Poza tym grozi mu kara grzywny oraz kara do dwóch lat więzienia. (www.policja.pl)

Dowody zdrady

Przed kilkoma laty na czołówkach francuskich gazet ukazały się kompromitujące zdjęcia ówczesnego męża księżniczki Monako, Stefanie, w towarzystwie urodziwej panienki, byłej belgijskiej miss topless. Zdjęcia wywołały skandal, który w efekcie doprowadził do rozpadu małżeństwa księżniczki. Dopiero po paru latach afera ta znalazła swój finał w sądzie. Prokurator Nicei, którego jurysdykcja obejmuje także Księstwo Monako, zażądał kary roku więzienia w zawieszeniu dla byłej miss topless, oraz pół roku pozbawienia wolności (również w zawieszeniu), a także zapłacenia wysokich grzywien dla trójki jej przyjaciół, którzy zainscenizowali całą sytuację z panienką i wciągnęli w tak przygotowaną pułapkę ówczesnego męża księżniczki. Wykonane wówczas przez paparazzich zdjęcia zostały sprzedane prasie za wielkie pieniądze i stały się „corpus delicti” w jej procesie rozwodowym.

Złodziej w pułapce

Policjanci z Katowic zostali powiadomieni o włamaniu do pawilonu handlowego w dzielnicy Giszowiec. Z rozbitego sejfu i gablot złodziej skradł biżuterię, której wartość właściciel oszacował na 100 tys. zł. Przestępcy jednak nie udało się opuścić pawilonu. Spłoszony przez ochroniarzy monitorujących obiekt, ukrył się na poddaszu pawilonu. Jedna z kobiet pracujących w pawilonie usłyszała jakieś dźwięki dobiegające z poddasza i zaniepokojona podzieliła się swoimi spostrzeżeniami z funkcjonariuszami. Policjanci natychmiast ściągnęli złodzieja z poddasza. W jego plecaku znaleźli całą skradzioną biżuterię. 23-letni mężczyzna został tymczasowo aresztowany. Za włamanie grozi mu teraz nawet 10 lat więzienia. Stróże prawa sprawdzą także, czy ma on na swoim koncie inne, podobne przestępstwa. (www.policja.pl)