Humor z Temidą    

 
 

      Bieżący numer      

 
Detektyw - okładka
 

  Wydanie Specjalne  

 
Detektyw - Wydanie Specjalne - okładka

Prezent na rocznicę

2009-09-21

Prezent na rocznicę

Pewnego dnia do sklepu jubilerskiego w Skawinie (woj. małopolskie) wszedł 30-letni mężczyzna i poprosił ekspedientkę o pomoc w wyborze złotego łańcuszka dla żony. Prezent miał być szykowny, specjalnie z okazji piątej rocznicy ślubu. Kobieta ochoczo prezentowała kolejne coraz to wymyślniejsze wyroby, a gdy na ladzie leżało już sporo biżuterii, mężczyzna chwycił wszystko i wybiegł ze sklepu. Kiedy ekspedientka zawiadomiła o wydarzeniu policję, funkcjonariusze przypomnieli sobie, że kilka godzin wcześniej legitymowali w parku pijanego mężczyznę, który swój stan tłumaczył świętowaniem małżeńskiego jubileuszu… Zatrzymany przyznał się do winy, jednak część biżuterii zdążył już sprzedać. Ustalono też, że żadna ze skradzionych błyskotek nie trafiła do żony złodzieja, któremu grozi do pięciu lat więzienia.

Ostatnia wola

Mieszkaniec warszawskiej dzielnicy Chomiczówka przez kilkanaście dni przetrzymywał w mieszkaniu urnę z prochami swojej żony. Podczas przesłuchania 62-letni mężczyzna wyznał, że nie wiedział, iż jego postępowanie jest niezgodne z prawem. Chciał tylko, w imię bezgranicznej miłości do swojej małżonki, pochować ją w miejscu, które wskazała. Ponieważ pojawiły się problemy ze zorganizowaniem pochówku, postanowił poczekać, w tym czasie umiejscowił urnę w sypialni. Wszystko wskazuje na to, że kara grzywny nie ominie kochającego męża.

Sprawdzian

Nawet do 10 lat więzienia grozi młodym ludziom, którzy włamali się do sklepu w Lublinie. Nie był to zwykły rabunek, ale sprawdzian z miłości. Taki test wymyśliła 18-latka swojemu 22-letniemu chłopakowi. Ukochany miał ukraść ze sklepu papierosy. We włamaniu pomogło mu trzech kolegów, a po dokonaniu przestępstwa wszyscy odjechali Fordem Sierrą. Informację o kradzieży otrzymały patrole policyjne i już po chwili jeden z nich zatrzymał auto z rabusiami i dziewczyną. W trakcie przesłuchania wyszło na jaw, że podczas kłótni 18-latka zagroziła swojemu chłopakowi, że z nim zerwie, jeśli ten nie pokaże, jak włamuje się do sklepu. To miał być taki egzamin. Oczywiście, chłopak zdał test, test na… głupotę.

Zdjęcia matki

Jakiś czas temu w Nowej Zelandii rodzice poprosili 18-letniego syna o pomoc w sprzątaniu garażu. Podczas porządkowania pomieszczenia chłopak znalazł fotografie z roznegliżowaną rodzicielką. Wcale się tym znaleziskiem nie skrępował, ale dla żartu i ewentualnych korzyści finansowych wystawił zdjęcia na aukcji internetowej. Kiedy matka dowiedziała się o wszystkim, bardzo się zdenerwowała. Złość szybko jej minęła, ponieważ 44-letnia kobieta doszła do podobnych wniosków jak jej syn, że można na tym zarobić. W ten oto sposób padła propozycja, aby ponownie wystawić fotografie na aukcję. Zrobienie interesu uniemożliwili właściciele witryn aukcyjnych, którzy tak samo za pierwszym, jak i za drugim razem nie zgodzili się na pokazywanie kobiecych aktów i wycofali całą kolekcję.

Złamane serce

Przebywająca na emigracji nasza rodaczka Magdalena Ch. poznała 25-letniego Christophera F. w centrum sportowym w Horfield, gdzie pracowała jako recepcjonistka. Para zaprzyjaźniła się, choć ze strony 27-latki nie było mowy o „czymś więcej”, ponieważ miała chłopaka. Młody Anglik nie przejmował się tym faktem i za wszelką cenę starał się rozkochać w sobie atrakcyjną Polkę. Nawet zaczął uczyć się języka polskiego. Na nic zdały się podchody, kobieta konsekwentnie odrzucała jego zaloty. Urażony do żywego Christopher postanowił… odebrać życie nieczułej dziewczynie. Zwabił ją do swojego mieszkania, kilkakrotnie uderzył młotem kamieniarskim i próbował udusić. Na szczęście kobiecie udało się uciec. Trafiła do szpitala, a w tym czasie mężczyzna zadzwonił na policję i przyznał się do tego, co próbował zrobić. Tłumaczył, że chciał, aby Magdalena poczuła jego ból. Anglik został skazany na pięć lat więzienia.

Odwiedziny

Do policjantów w Nowogardzie (woj. zachodniopomorskie) zadzwonił właściciel stolarni z informacją, że ktoś włamał się do jego firmy, zabrał kluczyki, dokumenty i ukradł Volkswagena Passata. Złodziejem okazał się 34-letni Andrzej K., który pracował w zakładzie stolarskim jako stróż. Mężczyzna tłumaczył, że bardzo kocha swoją dziewczynę, obiecał, że ją odwiedzi, a że oblubienica mieszka kilka kilometrów od Nowogardu, postanowił pożyczyć auto szefa. Wszystko działo się w godzinach wieczornych i prawdopodobnie sprawa nie wyszłaby na jaw, gdyby właściciel zakładu nie przyjechał do stolarni w nocy. Zdenerwowany zatelefonował do stróża, a ten przyznał się do kradzieży. Zawiadomieni funkcjonariusze policji natychmiast pojechali pod dom ukochanej złodzieja i zastali tam kompletnie pijanego Andrzeja K. Mężczyzna wyznał, że upił się, ponieważ wybranka nie chce się już z nim spotykać. Jednak wydaje się to małym problemem w porównaniu z postawionym mu zarzutem włamania do stolarni i kradzieży samochodu, a w perspektywie nawet dziesięcioma latami pozbawienia wolności.

Egzorcyści

Dopiero niedawno sąd w Gujanie Francuskiej ogłosił wyrok w sprawie czterech członków Niebiańskiego Kościoła Chrystusa, którzy w 2005 roku odprawili egzorcyzmy na 15-letnim chłopcu. Chory na epilepsję nastolatek został przyprowadzony do kościoła przez niezrównoważoną psychicznie matkę. Wyznawcy jednogłośnie stwierdzili, że chłopak jest opętany przez diabła i koniecznie trzeba go poddać egzorcyzmom. Podczas trwających trzy dni tortur, chory chłopak bity był pasami i trzciną. Uwieńczeniem rytuału było powieszenie młodzieńca na krzyżu! Po trwających jeszcze dwa dni mękach nastolatek zmarł. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci było uduszenie. Sąd uznał, że sprawcy winni są umyślnej przemocy, która doprowadziła chłopca do śmierci i za więziennymi kratami spędzą od trzech do dwunastu lat.