Humor z Temidą    

 
 

      Bieżący numer      

 
Detektyw - okładka
 

  Wydanie Specjalne  

 
Detektyw - Wydanie Specjalne - okładka

Pechowy rogacz

2009-11-17
Starszy posterunkowy Brown, patrolujący wieczorem swój rewir w eleganckiej dzielnicy Londynu, zauważył w oknie na parterze jednopiętrowego domu sylwetkę mężczyzny nienaturalnie opartego o framugę okna. W pokoju było ciemno, jednak sylwetka mężczyzny przy oknie była doskonale widoczna z chodnika, ponieważ obok domu stała silnie świecąca latarnia uliczna. Policjant przyglądał się dłuższą chwilę postaci w oknie, która przez ten czas nie wykonała żadnego ruchu. Wydało mu się to podejrzane, więc postanowił sprawdzić co się stało. Na uporczywe dzwonienie do drzwi nikt nie odpowiadał, więc policjant przez radio powiadomił o sytuacji kolegów patrolujących dzielnicę radiowozem. W międzyczasie ustalono, że właścicielem domu jest pan Stevenson, dyrektor oddziału dużego banku. Funkcjonariusze podejrzewali, że gospodarz domu zasłabł i zapewne potrzebuje natychmiastowej pomocy. Za zgodą oficera dyżurnego rejonowego komisariatu siłą wyważyli drzwi wejściowe i wtedy okazało się, że dyrektor Stevenson nie żyje. Nienaturalna, stojąca pozycja ciała martwego mężczyzny spowodowana była tym, że zwłoki kolanami oparte były o biurko, zaś marynarka podczas osuwania się ciała, zaczepiła się o haczyk przytrzymujący zasłonę okna. Wezwany na miejsce zdarzenia komisarz Hamilton uznał, że okoliczności wskazują na ewentualność popełnienia przestępstwa, i rozpoczął śledztwo. Pierwsze ustalenia były następujące:
W mieszkaniu gdzie odkryto zwłoki, nie znaleziono żadnych śladów włamania i rabunku.
Klucz od drzwi domu leżał na podłodze w pokoju obok denata, w pobliżu okna.
Medyk sądowy podczas wstępnych oględzin ciała zmarłego nie stwierdził żadnych obrażeń. Wyraził przypuszczenie, że śmierć mogła nastąpić w wyniku zawału serca lub udaru mózgu.
Ustalono także, że żona zmarłego dyrektora aktualnie przebywa na wypoczynku na Majorce. Jej małżonek miał wkrótce do niej dołączyć.
Ostatnim człowiekiem, który widział żywego dyrektora był jego asystent, z którym zmarły ostatniego wieczora pracował do północy.
Kontrola w oddziale banku, którym kierował Stevenson, wykazała poważne nieprawidłowości finansowe, za które on był odpowiedzialny.
Z dalszych ustaleń śledztwa wynikało, że niedawno dyrektor Stevenson wykupił w towarzystwie ubezpieczeniowym polisę na życie o wartości pół miliona funtów. Ponadto, policjanci przeszukujący biurko zmarłego znaleźli odpakowaną jednorazową strzykawkę wraz z igłą oraz napoczętą ampułkę morfiny. Wstępne oględziny wskazywały jednak, że strzykawka była nieużywana. W tej sytuacji Hamilton zarządził szczegółowe badania kryminalistyczne oraz przeprowadzenie sekcji zwłok.
 
Eksperci z policyjnego laboratorium kryminalistycznego znaleźli na igle strzykawki mikroskopijne ślady tkanki ludzkiej. Badanie DNA wykazało, że pochodzą one od zmarłego Stevensona. Sekcja zwłok ujawniła na głowie denata ślad po silnym uderzeniu jakimś narzędziem tępokrawędziastym, jednak nieskutkującym śmiercią oraz na lewym przedramieniu zmarłego maleńki ślad po nakłuciu igłą, znajdujący się dokładnie nad żyłą. Anatomopatolog po zbadaniu zwłok uznał wtedy, że śmierć mogła nastąpić w wyniku wstrzyknięcia do krwiobiegu sporej dawki… powietrza!
Jakby tego było mało, komisarz Hamilton z zaskoczeniem odebrał wiadomość, że w pokoju żony zmarłego znaleziono adresowane do niej listy miłosne, które były ukryte w przemyślnie zrobionym schowku w damskiej toaletce. Szybko ustalono, że autorem tych listów był osobisty asystent dyrektora Stevensona… Natychmiast przeprowadzona rewizja w jego domu przyniosła zaskakujący efekt. Znaleziono bowiem oficjalne pismo prezesa konkurencyjnego banku, adresowane do zmarłego dyrektora, w którym tenże prezes oferował Stevensonowi wysokie stanowisko w swoim banku, na znacznie korzystniejszych warunkach, niż dotychczasowe.
W tej sytuacji komisarz Hamilton musiał ustalić, co naprawdę wydarzyło się w mieszkaniu dyrektora Stevensona.
 

 

CZY ZMARŁY POPEŁNIŁ SAMOBÓJSTWO, POZORUJĄC ŚMIERĆ NATURALNĄ? DZIĘKI TEMU UNIKNĄŁBY SKANDALU Z POWODU „NIEPRAWIDŁOWOŚCI” FINANSOWYCH W KIEROWANYM PRZEZ NIEGO ODDZIALE BANKU, ZAŚ JEGO ŻONA ODEBRAŁABY WIELKIE ODSZKODOWANIE Z JEGO POLISY. A MOŻE ZOSTAŁ ZAMORDOWANY? CZY JEST JESZCZE INNE WYTŁUMACZENIE TEJ ZAGADKI?
(rozwiązanie w numerze)