Nieuczciwy ginekolog
Czterdziestotrzyletni ginekolog-położnik pracował w trzech warszawskich placówkach zdrowia i wystawiał niektórym pacjentkom fikcyjne zaświadczenia lekarskie, rzekomo świadczące o tym, że kobieta jest w ciąży. Taki dokument był niezbędny, aby nielegalni imigranci podający się za przyszłych ojców pobierali się z Polkami, a następnie ubiegali się o kartę stałego pobytu na terytorium naszego kraju. Nieuczciwy lekarz został zatrzymany. Z ustaleń policji wynika, że z tej metody najczęściej korzystali imigranci z państw afrykańskich (przynajmniej kilkanaście osób). Prokurator rejonowy przedstawił ginekologowi zarzuty o charakterze korupcyjnym oraz związane z poświadczeniem nieprawdy w dokumentacji medycznej. Lekarzowi grozi od 6 miesięcy do 10 lat więzienia.
Bo pieczeń był przypalona…
Pozornie niewinna sprzeczka przerodziła się w awanturę. Podczas swojego przyjęcia urodzinowego, 49-letni pracownik brytyjskiej telewizji BBC narzekał, że podana przez żonę pieczeń wołowa jest przypalona. Powodem niezadowolenia jubilata był też prezent, jaki ofiarowała mu ślubna połowica. Mężczyzna oznajmił, że zwróci podarunek do sklepu. Kiedy goście rozeszli się do domów, małżonkowie nie przebierali już w słowach. Zdenerwowana żona zaczęła rzucać w męża talerzami. Zirytowany mąż wymierzył jej cios. Uderzenie było tak silne, że rozerwało tętnicę i w wyniku wewnętrznego krwotoku spowodowało śmierć kobiety. Mężczyzna tłumaczył się, że podniósł rękę na żonę w obronie własnej, jednak został oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci. O jego losie zadecyduje sąd.
Złodziej pszczół
W drugiej połowie kwietnia do komisariatu policji w Niemcach (woj. lubelskie) zgłosił się 25-letni mężczyzna z informacją, że skradziono mu pszczoły z pięciu uli (około 125 tys. owadów) oraz własnoręcznie zrobione ramki. Zdaniem pszczelarza straty wyniosły około 1800 zł. Policja postanowiła przeszukać kilka pasiek. Na terenie jednej z nich znaleziono skradzione owady. Poszkodowany mężczyzna bez najmniejszego problemu rozpoznał swoje królowe- matki i ramki. Właścicielem uli, w których przebywały skradzione pszczoły, jest 53-letni mieszkaniec gminy Lubartów. Sprawą zajęła się prokuratura.
Żona w zamrażarce
Pewien mieszkaniec Wielkiej Brytanii chciał spędzić swoje urodziny z kochanką. Na przeszkodzie zrealizowania tego planu stała żona. Mężczyzna postanowił zabić kobietę, zrobił to przy pomocy ciężkiej metalowej patelni. Ukrył zwłoki w domu i zaprosił do mieszkania kochankę, z którą zjadł romantyczną urodzinową kolację, po czym oddał się miłosnym rozkoszom. Następnego dnia kupił zamrażarkę, wstawił ją do szopy i schował w niej ciało żony. Wszystkim mówił, że kobieta zmarła śmiercią naturalną. Dla niepoznaki spreparował nawet urnę z prochami. Sprawa wyszła na jaw po trzech latach, kiedy mężczyzna chciał się przeprowadzić. Zaczął sprzedawać wyposażenie domu, a w tym i zamrażarkę. Wcześniej jednak pozbył się jej zawartości – do pobliskiego kontenera wyrzucił zwłoki kobiety. Myślał, że nikt nie będzie grzebał w śmieciach. Stało się jednak inaczej… Aresztowany mężczyzna czeka na wyrok sądu.
Kobieta do pługa
W połowie maja przed Sądem Rejonowym w Limanowej (woj. małopolskie) rozpoczął się proces przeciwko rodzinie, która znęcała się nad 37-letnią kobietą. Poszkodowana Irena B. zgłosiła się na policję w ubiegłym roku. Opowiedziała o swoim dramacie. Psychicznie i fizycznie znęcał się nad nią mąż, szwagier i 80-letnia teściowa. Na porządku dziennym były awantury, bicie i wypominanie, że nic nie wniosła do rodzinnego majątku. Trzydziestosiedmiolatka była zmuszana do nieludzkiej pracy – bywało i tak, że musiała w polu ciągnąć pług. Brat męża, który jest księdzem, nie tylko nie reagował, ale też nakłaniał nieszczęsną, aby nikomu nie mówiła o tym, co dzieje się w domu. Na rozprawę wezwano bardzo wielu świadków, m.in. sąsiadów, którzy, jak się okazało, doskonale wiedzieli o tym, co dzieje się za ścianami domu rodziny B, jednak nikt nie chciał wsadzać nosa w nie swoje sprawy. Billingi prawdy
Trzydziestosiedmioletnia Gabriella Nagry, mieszkanka Kanady, pozwała do sądu swojego operatora telefonii komórkowej. Kobieta oskarżyła firmę o to, że do rachunku męża został dołączony i jej rachunek za telefon. Mężczyzna miał okazję zobaczyć, do kogo żona dzwoni. Zaniepokoił go często powtarzający się, nieznany mu numer telefonu. Jego właściciel przyznał się do kilkunastotygodniowego romansu z Gabriellą. Po tym incydencie pan Nagry zostawił żonę i dwójkę dzieci. Kobieta domaga się od operatora odszkodowania (około 600 tys. dolarów kanadyjskich – około 1,9 mln zł), ponieważ w wyniku prywatnych zawirowań doznała rozstroju emocjonalnego i straciła pracę. Zdaniem pani Nagry, firma przekroczyła warunki umowy i naruszyła jej prywatność.Kto otruł dzieci?
Do tragedii doszło w opolskim ośrodku readaptacji społecznej, gdzie jako ofiary przemocy domowej przebywała czterdziestotrzylatka wraz z dwójką dzieci (9-letnią dziewczynką i 5-letnim chłopcem). Nieprzytomne rodzeństwo znalazł w pokoju ich pełnoletni brat. Mężczyzna wezwał pogotowie, niestety dla dziewczynki było już za późno. Chłopiec był w stanie krytycznym, po długiej reanimacji zabrano go do szpitala. Tam niestety zmarł następnej nocy. Wstępne śledztwo wykazało, że śmierć rodzeństwa nastąpiła w wyniku zażycia silnych leków psychotropowych, które prawdopodobnie podała im matka. Ostateczna przyczyna zgonu dzieci będzie znana po badaniach toksykologicznych. Kobieta przez trzy miesiące będzie przebywać w szpitalu psychiatrycznym. Za zabójstwo dzieci grozi matce od 8 lat więzienia do dożywocia.

