Zabójstwo Katarzyny Z., studentki religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie w listopadzie 1998 roku, to precedens na skalę światową (sprawę przedstawiliśmy w „Detektywie” Nr 1/2008). Do tej pory w literaturze fachowej nie opisano zbrodni, w wyniku której zabójca najpierw rozkawałkował, a potem oskórował ciało ofiary, perfekcyjnie zdejmując z tułowia zewnętrzną powłokę skóry. – Wypreparowana skóra miała służyć jako kamizelka, za pomocą której zabójca chciał wejść w tożsamość ofiary – stwierdził kilka miesięcy później jeden z biegłych psychologów. – Zupełnie jak w „Milczeniu owiec”. Nie można wykluczyć, że zabójcę zainspirował ten właśnie film…
Sprawa od samego początku wyglądała na niezwykle tajemniczą, zagadkową i przede wszystkim makabryczną. Pomimo wykonania gigantycznej pracy, przesłuchania kilkudziesięciu świadków oraz zakrojonych na szeroką skalę działań operacyjno-wywiadowczych nie pojawiły się żadne informacje wskazujące na potencjalnego sprawcę zbrodni. Pod koniec września 2000 roku zapadła decyzja o zakończeniu śledztwa: aktualnie wyczerpane zostały wszelkie możliwości dowodowe uzasadniające dalszą kontynuację prowadzonego postępowania przygotowawczego – napisał w uzasadnieniu decyzji prokurator. – Dlatego śledztwo postanowiono umorzyć wobec niewykrycia sprawcy przestępstwa.
Pomimo formalnej decyzji do dzisiaj sprawa jest wielkim wyzwaniem dla krakowskich dochodzeniowców, którzy co pewien czas powracają do akt tamtego dochodzenia. - Nie odpuścimy póki istnieją szanse na jej rozwikłanie – zapewniają… i liczą, że przyjdzie taki dzień, kiedy pojawi się zupełnie nowy, nieznany trop, który wskaże sprawcę makabry z listopada 1998 roku.
* * *
Morderstwo krakowskiej studentki zaliczane jest do spraw wyjątkowo trudnych, kiedy nie udało się zatrzymać sprawcy zabójstwa. Na szczęście w statystykach policyjnych nie ma ich zbyt wiele. Bo choć wykrywalność zabójstw w Polsce w 2008 roku wyniosła blisko 94 procent, to jednak kilkudziesięciu sprawców najcięższych przestępstw pozostaje na wolności. Niewykryte zabójstwa to największy wyrzut sumienia każdego policjanta. Dlatego trzeba im wierzyć, kiedy w prywatnych rozmowach stwierdzają, że „takie sprawy bolą najbardziej”, szczególnie wtedy, kiedy domyślają się kto jest sprawcą… a nie są w stanie tego udowodnić.
Od kilku lat w niektórych komendach wojewódzkich policji działają specjalne wydziały próbujące rozwikłać umorzone w przeszłości śledztwa w sprawach zabójstw. „Przeglądamy teczki z pożółkłymi maszynopisami, analizujemy pisane odręcznie raporty o informacjach uzyskanych drogą operacyjną, przyglądamy się zebranym dowodom. Patrzymy świeżym okiem na wydarzenia sprzed lat i próbujemy znaleźć odpowiedź na pytanie: kto i dlaczego zabił” – opowiadają o swojej pracy funkcjonariusze z wydziałów, które powszechnie nazywa się „Archiwum X”. Często działają bardzo niekonwencjonalnie, bo szczególnie w ich pracy rutyna jest gwarancją porażki. Każda zbrodnia jest inna, niepodobna do drugiej, dlatego nie można stosować schematu postępowania w takich sprawach.
Oprócz analizy kryminalnej coraz częściej w sukurs przychodzą policjantom nowoczesne zdobycze techniki. To dzięki nim – pomimo upływu lat – są duże szanse na wskazanie i ukaranie przestępców. Najważniejszą z nich – i najczęściej wykorzystywaną – jest z pewnością AFIS tj. Automatyczny System Identyfikacji Daktyloskopijnej. To system komputerowy umożliwiający szybkie wykrywanie sprawców przestępstw na podstawie pozostawionych przez nich na miejscu zdarzenia śladów linii papilarnych. Tylko dzięki AFIS-owi udało się w ostatnich trzech latach zatrzymać kilkunastu podejrzanych o popełnienie w przeszłości zabójstw, a większość z nich została już skazana na pobyt w więzieniu. Coraz częściej policjanci dla udowodnienia winy zabójstwa wykorzystują zdobycze genetyki. Co jak co, ale zgodność profili DNA zabezpieczonych śladów biologicznych na miejscu przestępstwa z kodem genetycznym podejrzanego, jest jednym z najmocniejszych dowodów winy. Dlatego tak ważne jest drobiazgowe zabezpieczanie śladów na miejscu zabójstwa, a potem właściwe ich przechowywanie, tak aby po upływie niekiedy kilkunastu lat można je było wykorzystać przed wymiarem sprawiedliwości.
Oprócz wiedzy operacyjnej i zdobyczy techniki w wykrywaniu pozornie beznadziejnych spraw pomaga tzw. czynnik ludzki. Policyjni dochodzeniowcy nie ukrywają, że w wielu przypadkach bardzo przydatne jest „świeże” spojrzenie na sprawę, brak zaangażowania emocjonalnego, czy wreszcie nieznajomość wersji i hipotez, które były formułowane podczas prowadzonych w przeszłości dochodzeń. Zdarza się, że po latach świadkowie zdarzeń chętniej opowiadają o istotnych faktach i zdarzeniach bo np. nie boją się zemsty sprawców przestępstwa. Często zdarza się, że ci ostatni przypadkowo powiedzą gdzieś o jedno słowo za dużo… a fakt ten szybko dotrze do policyjnych dochodzeniowców. I wtedy podążając krok za krokiem można wskazać zabójcę!
* * *
Sprawcy niewykrytych zabójstw nie mogą spać spokojnie, bo zgodnie z przepisami kodeksu karnego popełnione przez nich przestępstwa przedawniają się na szczęście dopiero po trzydziestu latach. Dzięki determinacji policji i zdobyczom techniki mają coraz mniejsze szanse na to, że unikną odpowiedzialności. Ale zdarzają się również sprawy beznadziejne, kiedy od pierwszych godzin śledztwa wiele wskazuje na to, że będą problemy z zatrzymaniem sprawcy przestępstwa. Składa się na to wiele przyczyn: niemożliwy do ustalenia motyw przestępstwa, brak świadków albo zmowa milczenia osób, które mogą posiadać cenne informacje, wreszcie – brak dowodów na miejscu zbrodni. Zdarzają się takie sytuacje, w których nawet Sherlock Holmes byłby bezradny. I takim właśnie sprawom chcemy poświęcić niniejsze Wydanie Specjalne „Detektywa”.
Niektóre z nich zostały umorzone z powodu niewykrycia sprawcy przestępstwa. Na szczęście decyzja prokuratora to tylko formalność bo w większości takich przypadków policja nadal gromadzi informacje, które mogą pomóc rozwikłać kryminalne zagadki. Może komuś podczas lektury zawartych w tym wydaniu tekstów przypomni się jakiś ważny szczegół, który pomoże zatrzymać sprawcę. Może ktoś nie był przesłuchiwany jako świadek w opisywanych sprawach, a uważa, że dysponuje ważną wiedzą, która może wskazać sprawców przestępstwa. Jeśli tak, to koniecznie proszę wykręcić numer policyjnego pogotowia 112… albo skontaktować się z naszą redakcją.
Zabójcy, nawet jeśli chodzą na wolności przekonani o swojej bezkarności, nigdy nie wiedzą co przeciwko nim zgromadzili śledczy. Niekiedy przypadek decyduje o tym, że trafiają przed oblicze wymiaru sprawiedliwości, a policja może pochwalić się rozwikłaniem kolejnego zabójstwa. Takich sukcesów życzymy funkcjonariuszom jak najwięcej!


