Miłość to jedno z tych uczuć, które towarzyszy człowiekowi od początku jego istnienia. „Świat bez miłości jest martwym światem i zawsze przychodzi godzina, kiedy człowiek zmęczony błaga o twarz jakiejś istoty i serce olśnione czułością” – stwierdził Albert Camus i trudno odmówić mu racji. Bez względu na wiek czy epokę każdy z nas potrzebuje kochania i bycia kochanym, zaś miłość była, jest i będzie najważniejszym i najpotężniejszym uczuciem przeżywanym przez ludzkość.
Jej zdefiniowania od wielu pokoleń podejmowali się naukowcy i poeci… i nie udało im się znaleźć jednej, wspólnej definicji, bo każdy z nas rozumie ją inaczej. Wedle Słownika Współczesnego Języka Polskiego miłość to głębokie uczucie do drugiej osoby, zwykle połączone z silnym pragnieniem stałego obcowania z tą osobą; silne przywiązanie do kogoś, gotowość do bezinteresownego oddania się komuś, służenia czemuś. W psychologii pojęcie miłości określa się jako zjawisko zachodzące między dwojgiem ludzi, którzy chcą obdarowywać siebie nawzajem dobrem. Miłość to nie tylko głębokie uczucie do drugiej osoby, bowiem to także postawa, która działa na nas mobilizująco, zmusza do podejmowania konkretnych działań, sprawia niekiedy, że nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Spełnione i odwzajemnione uczucie staje się przyczyną szczęścia i olbrzymiej radości, nadając życiu prawdziwy sens.
Wprawdzie nie każdemu udało się przeżyć wielką miłość… to jednak bardzo często doświadczamy tego uczucia. Kochamy rodziców, bliską nam osobę, Boga, ojczyznę, świat, nasze życie. Powie ktoś, że to najpiękniejsze z ludzkich uczuć. To prawda… ale miłość miewa również mniej przyjemne oblicza. Bo, jak pisał William Szekspir: „Miłość, na oko łagodna, w istocie bywa jak pantera głodna! I chociaż ślepa, drogi przyjacielu, najkrótszą drogą podąża do celu”. Poeta nie mylił się! Miłość bywa destrukcyjna, łamie serca, w imię miłości dochodzi do ludzkich tragedii. Przeradza się w chciwość i złe żądze, zniewala ludzkie serca, wyzwala tkwiące w nas najgorsze instynkty. Zarówno w kronikach policyjnych, jak i na salach sądowych, miłość bardzo często pojawia się jako jedna z przyczyn popełnianych przestępstw.
* * *
Niespełniona albo nieodwzajemniona miłość - to najczęstsze określenie przyczyny, która czasami prowadzi do kontaktów z wymiarem sprawiedliwości. Dziewiętnastolatek pochodzący z tzw. porządnej, powszechnie szanowanej rodziny, zakochał się w swojej rówieśniczce, którą poznał jeszcze w gimnazjum. Dziewczyna nie miała ochoty na podtrzymywanie dawnej znajomości, unikała szkolnego kolegi. Zapłaciła za to życiem, bo mężczyzna któregoś dnia zasztyletował ją.
Inny, starszy o kilka lat mężczyzna, zapałał nagle i niespodziewanie płomiennym uczuciem do młodej pani stomatolog, do której przyszedł w celu ekstrakcji zęba. Dzień po zabiegu zjawił się u niej w gabinecie z bukietem kwiatów i wyznał jej miłość. Kobieta myślała, że to żart i wyśmiała go. Mężczyzna nie dawał za wygraną: śledził ją, rozklejał jej zdjęcia na słupach, groził śmiercią jej narzeczonemu. Sprawa znalazła swój epilog w sądzie.
Nieszczęśliwa miłość to częsty powód samobójstw… Co kilka tygodni media donoszą o zakochanych, którzy odrzuceni przez drugą osobę, odbierają sobie życie. Ot, choćby 34-letni mężczyzna, który zapłonął gorącym uczuciem do starszej o kilkanaście lat wdowy. Pomagał jej w prowadzeniu gospodarstwa, z tygodnia na tydzień coraz częściej marzył o ułożeniu sobie z nią wspólnego życia. Kobieta jednak nie traktowała tego związku poważnie, nie odwzajemniała jego uczuć. Odrzucony mężczyzna, będąc w jej kuchni, w pewnym momencie chwycił nóż, który kilka godzin wcześniej naostrzył na jej prośbę, wbił go sobie prosto w serce, potem jeszcze kilka razy przekręcił go w ciele. Lekarzom nie udało się uratować nieszczęśnika. – Parę razy patrzył mi w oczy, mówiąc, że skończy ze sobą. Gdybym wiedziała, że mówi to tak serio... – stwierdziła w rozmowie z dziennikarzami wdowa.
* * *
Ludzie, których dosięgła strzała Amora, czasami padają ofiarą przestępców. Najczęściej należą do nich łatwowierne kobiety, które szukają prawdziwej miłości i marzą o spotkaniu mężczyzny swojego życia (odwrotne sytuacje są bardzo rzadkie i próżno w kronikach kryminalnych szukać wyrafinowanych oszustek matrymonialnych!). I kiedy znajdzie się ten „jedyny”: piękny, bogaty, wzbudzający zaufanie, prawiący cały czas same komplementy… często tracą dla niego głowę.Oszuści bezwzględnie wykorzystują zaufanie kobiet po czym oszukują je, okradają, bywa, że zabijają. O takiej dramatycznej historii, zakończonej zabójstwem, przeczytacie Państwo w reportażu „Przyjaciel z ogłoszenia”.
Oszuści matrymonialni poznają swoje ofiary za pośrednictwem internetowych portali towarzyskich, serwisów randkowych czy zwykłych ogłoszeń w gazetach. Często podają się za biznesmenów, którym do pełni szczęścia brakuje tylko kochającej partnerki. Szukają kobiet zamożnych, o ustabilizowanej sytuacji finansowej. Potem wyczekują tylko dogodnej chwili aby zrealizować swoje przestępcze plany. Media wielokrotnie ostrzegały, że internetowe znajomości mogą być ryzykowne… choć z drugiej strony wystarczy odrobina rozsądku, by nie paść ofiarą przestępstwa!
Najsłynniejszym polskim oszustem matrymonialnym był słynny „Tulipan”, skazany w połowie lat 80. na karę piętnastu lat więzienia. Jego osiągnięcia „na szczęście” bledną przy dokonaniach Marthy Beck i Raymonda Fernadeza ze Stanach Zjednoczonych. Para ta, udająca rodzeństwo, w latach czterdziestych dwudziestego wieku, kontaktowała się z wdowami, poznanymi za pośrednictwem ogłoszeń matrymonialnych, potem okradała, a na końcu mordowała. Fernandez, z wyglądu podobny do latynoskiego amanta, przedstawiał Marthę przyszłym ofiarom jako swoją siostrę. - Jej brzydota sprawiała, że kobiety nie podejrzewały, jaka jest właściwa natura związku rzekomego rodzeństwa – tłumaczyli potem psycholodzy. Przestępcy przyznali się do dwunastu zabójstw. Oboje zostali skazani na karę śmierci; stracono ich tego samego dnia - 8 marca 1951 roku na krześle elektrycznym. Z relacji innych współwięźniów wynika, że podobno do ostatniego dnia opowiadali innym o swoim wielkim uczuciu.
* * *
Miłość niejedno ma imię. Piękne i chwalebne uczucie może stać się zasłoną dymną dla wyrachowanych i cynicznych zachowań, a nawet zagłuszyć resztki ludzkiego sumienia. I temu tematowi poświęcamy kolejne Wydanie Specjalne „Detektywa”. Przyjemnej lektury.
Krzysztof Kilijanek


