Humor z Temidą    

 
 

      Bieżący numer      

 
Detektyw - okładka
 

  Wydanie Specjalne  

 
Detektyw - Wydanie Specjalne - okładka

Lekcja u złodzieja

2009-03-31
Ciche osiedle na obrzeżach miasta. Na jedną z posesji, przez niezamkniętą furtkę, wchodzi dwóch mężczyzn. Rozglądając się uważnie, obchodzą dom dookoła. Znajdują boczne drzwi z lekko odstającą futryną. Wystarczy podważenie jej w kilku miejscach, później jedno mocniejsze pchnięcie i niezauważeni przez nikogo mężczyźni są już w środku. Po splądrowaniu domu wychodzą z pieniędzmi, dokumentami, biżuterią, sprzętem rtv. Wszystko odbyło się wciągu kilku minut i to w biały dzień.
 
Na szczęście tym razem włamanie nie było prawdziwe, a dokładniej: miało miejsce, ale wszystkie skradzione rzeczy zostały przez złodziei zwrócone właścicielom. Wszystko to – i wejście do domu, i późniejsze oddanie łupów – odbyło się na oczach wielomilionowej widowni. Jedna z komercyjnych stacji telewizyjnych zrealizowała bowiem cykliczny program, będący dokładną instrukcją jak skutecznie kogoś okraść. W założeniach – o czym przekonują w mediach producenci – dokument ów ma służyć edukacji społeczeństwa: oto, drodzy widzowie, na własne oczy zobaczycie, że można włamać się i okraść każdy dom, bo jesteście niefrasobliwi, nie stosujecie zabezpieczeń, a cenne przedmioty trzymacie w prymitywnych i banalnych schowkach!
 
I, być może – w dobie przewijających się przez nasze ekrany coraz dziwniejszych reality-show oraz rozmaitych realizacji paradokumentalnych – nie byłoby w tym niczego szczególnego, gdyby nie to, że włamań dokonują i udzielają dokładnych na temat instrukcji... prawdziwi złodzieje. Dwaj dżentelmeni mają za sobą po kilkanaście lat odsiadki, dziś wiodą stateczne i uczciwe życie, zaś wprowadzając miliony ludzi w arkana złodziejskiego rzemiosła, pragną swoim doświadczeniem służyć poprawie bezpieczeństwa.

***
 
 
Sprawa jest kontrowersyjna i trudno się dziwić, że na łamach mediów rozgorzała dyskusja. Przede wszystkim zabrali głos przedstawiciele policji twierdząc, że program może przynieść więcej szkody niż prewencyjnego pożytku. Po pierwsze: pokazując ludziom, jakie popełniają błędy oraz w jaki sposób można je wykorzystać, jednocześnie edukują przyszłe złodziejskie kadry – na przykład, jak pokonywać zabezpieczenia i gdzie szukać cennych przedmiotów. Po drugie: policja nie bez powodu bardzo ostrożnie i niechętnie ujawnia szczegóły wielu przestępstw, ponieważ zawsze może się znaleźć ktoś, kto zechce w praktyce wypróbować podane sposoby.
 
Policjantów poparli między innymi socjolodzy. Zwrócili uwagę, że kreowanie na telewizyjne gwiazdy przestępców – nawet jeżeli ci postanowili wejść na uczciwą drogę życia i szczerze wierzą, że poprzez własną autentyczność staną się dla widzów bardziej wiarygodni – jest przełamaniem kolejnego tabu, przekroczeniem pewnej etycznej granicy, i z pewnością nie stanowi pozytywnego społecznie wzorca. Ich zdaniem również, zdradzanie tajemnic złodziejskiego procederu może wywołać w środowisku przestępczym swoistą chęć odwetu oraz pokoleniowej rywalizacji. Szczególnie że – jak wynika z badań – młodzi, niezwykle brutalni przestępcy, funkcjonujący dziś zazwyczaj w zorganizowanych grupach, niewiele mają wspólnego z tymi „starymi”, działającymi wedle ustalonych przez siebie zasad, swoistego „kodeksu”. Obecnie, co również próbują uświadomić doświadczeni policjanci, jedynym obowiązującym kanonem i panującym w świecie przestępczym wzorcem, jest zdobycie pieniędzy za wszelką cenę, nawet kosztem życia ludzkiego.
 
Tymczasem, realizatorzy i twórcy programu wyjaśniają, że przyświeca im jedynie słuszny cel – uświadomienie zagrożeń, a tym samym poprawa stanu bezpieczeństwa. Wtórują im, stając twardo w ich obronie, entuzjaści podobnych eksperymentów medialnych. Twierdzą, że chodzi nie tylko o komercyjny efekt i zwiększenie oglądalności, ale o społeczny cel, który w tym przypadku ma uświęcać środki. A dokładniej: nie jest ważne kto i w jaki sposób przekazuje oraz naucza, a jedynie to, co widz wyniesie z tych poglądowych lekcji.
 
Przeciwnikom podobnych pomysłów trudno jest wprawdzie podobne deklaracje zakwestionować, ale otwarcie mówią, że dzisiaj nikt, a szczególnie prywatne stacje telewizyjne, dla których tzw. oglądalność w oczywisty sposób przekłada się na finansowy zysk, nie działa wyłącznie dla idei lub interesu społecznego w czystej postaci. Jeśli natomiast ktoś po obejrzeniu programu sprawdzi nawet, czy wszystkie okna i drzwi są w domu dostatecznie zabezpieczone, albo wyjmie z szafy spod swetrów oszczędności i zaniesie je do banku, to będzie jedynie statystycznym wyjątkiem. Ten sam widz zareagowałby bowiem identycznie po obejrzeniu innego programu mówiącego o tym samym, ale zrealizowanego innymi, mniej kontrowersyjnymi sposobami. A już na pewno wpływ na poziom bezpieczeństwa po takim programie będzie znikomy.

***
 
A jak to jest w istocie z tym naszym poczuciem bezpieczeństwa? Otóż, jak wynika ze zleconych przez Komendę Główną Policji na początku tego roku badań, jest ono zdecydowanie wyższe, niż dwa lata temu. I to bynajmniej nie za sprawą telewizji. Dużo bezpieczniej czujemy się w miejscu zamieszkania (ponad dwie trzecie ankietowanych uznało, że bez lęku spaceruje po zmroku w pobliżu swojego domu), co dla ponad połowy respondentów jest wynikiem wyraźnie skuteczniejszej pracy policji. Najbardziej obawiamy się (36 proc. badanych) nieodpowiedzialnych, brawurowo jeżdżących i pijanych kierowców. Co piąty Polak boi także niszczących mienie wandali, agresji ze strony pijanych chuliganów i narkomanów, a także napadów i włamań do mieszkań oraz kradzieży i włamań do samochodów. Jednocześnie wzrasta liczba ludzi, którzy nie boją się niczego – w porównaniu z ubiegłym rokiem ich liczba wzrosła o 2 punkty procentowe i wynosi obecnie aż 18 procent!
 
Zmieniła się struktura przestępczości. Prawie 20 lat temu przestępstwa przeciwko mieniu stanowiły 84,7 proc. wszystkich czynów karalnych, dziś jest to zaledwie połowa. Spadła wyraźnie liczba włamań, kradzieży kieszonkowych i samochodowych, ale za to coraz częściej dochodzi do oszustw w sklepach internetowych, okradania internetowych kont bankowych, a także kradzieży programów komputerowych oraz przestępstw księgowych i skarbowych.
 
Oczywiście daleko nam do doskonałości i nie należy wpadać w nadmierny optymizm. Na internetowych forach niektórzy formułują przewrotną tezę, że ów widoczny, choć jednak głównie statystyczny, wzrost poczucia bezpieczeństwa jest wynikiem... wyjazdu naszych rodzimych przestępców na Zachód w poszukiwaniu „lepszego chleba”. Pojawiają się też opinie, że większość bandytów już siedzi, a pozostali, żeby nie siedzieć, pochowali się „na przeczekanie”. Oczywiście, niezależnie od żartów, poczucie bezpieczeństwa jest zjawiskiem subiektywnym i stanowi kumulację własnych oraz środowiskowych doświadczeń, często zupełnie nieprzystających do jakichkolwiek statystyk.

***
 
Być może właśnie z tego powodu omawiany program telewizyjny nie spełni owych edukacyjnych oczekiwań. Prawdopodobnie będzie miał, szczególnie na początku, rzeczywiście dużą oglądalność, choćby z powodu obecności w nim prawdziwych, choć byłych, złodziei. Czy jednak spełni swoje edukacyjne zadanie wobec tzw. przeciętnego widza, który zapewne potraktuje ów program na równi z kolejnym paradokumentem lub brazylijskim serialem?

Ewa Kozierkiewicz-Widermańska