Ciche osiedle na obrzeżach miasta. Na jedną z posesji, przez niezamkniętą furtkę, wchodzi dwóch mężczyzn. Rozglądając się uważnie, obchodzą dom dookoła. Znajdują boczne drzwi z lekko odstającą futryną. Wystarczy podważenie jej w kilku miejscach, później jedno mocniejsze pchnięcie i niezauważeni przez nikogo mężczyźni są już w środku. Po splądrowaniu domu wychodzą z pieniędzmi, dokumentami, biżuterią, sprzętem rtv. Wszystko odbyło się wciągu kilku minut i to w biały dzień.
Na szczęście tym razem włamanie nie było prawdziwe, a dokładniej: miało miejsce, ale wszystkie skradzione rzeczy zostały przez złodziei zwrócone właścicielom. Wszystko to – i wejście do domu, i późniejsze oddanie łupów – odbyło się na oczach wielomilionowej widowni. Jedna z komercyjnych stacji telewizyjnych zrealizowała bowiem cykliczny program, będący dokładną instrukcją jak skutecznie kogoś okraść. W założeniach – o czym przekonują w mediach producenci – dokument ów ma służyć edukacji społeczeństwa: oto, drodzy widzowie, na własne oczy zobaczycie, że można włamać się i okraść każdy dom, bo jesteście niefrasobliwi, nie stosujecie zabezpieczeń, a cenne przedmioty trzymacie w prymitywnych i banalnych schowkach!
I, być może – w dobie przewijających się przez nasze ekrany coraz dziwniejszych reality-show oraz rozmaitych realizacji paradokumentalnych – nie byłoby w tym niczego szczególnego, gdyby nie to, że włamań dokonują i udzielają dokładnych na temat instrukcji... prawdziwi złodzieje. Dwaj dżentelmeni mają za sobą po kilkanaście lat odsiadki, dziś wiodą stateczne i uczciwe życie, zaś wprowadzając miliony ludzi w arkana złodziejskiego rzemiosła, pragną swoim doświadczeniem służyć poprawie bezpieczeństwa.
***
Policjantów poparli między innymi socjolodzy. Zwrócili uwagę, że kreowanie na telewizyjne gwiazdy przestępców – nawet jeżeli ci postanowili wejść na uczciwą drogę życia i szczerze wierzą, że poprzez własną autentyczność staną się dla widzów bardziej wiarygodni – jest przełamaniem kolejnego tabu, przekroczeniem pewnej etycznej granicy, i z pewnością nie stanowi pozytywnego społecznie wzorca. Ich zdaniem również, zdradzanie tajemnic złodziejskiego procederu może wywołać w środowisku przestępczym swoistą chęć odwetu oraz pokoleniowej rywalizacji. Szczególnie że – jak wynika z badań – młodzi, niezwykle brutalni przestępcy, funkcjonujący dziś zazwyczaj w zorganizowanych grupach, niewiele mają wspólnego z tymi „starymi”, działającymi wedle ustalonych przez siebie zasad, swoistego „kodeksu”. Obecnie, co również próbują uświadomić doświadczeni policjanci, jedynym obowiązującym kanonem i panującym w świecie przestępczym wzorcem, jest zdobycie pieniędzy za wszelką cenę, nawet kosztem życia ludzkiego.
Tymczasem, realizatorzy i twórcy programu wyjaśniają, że przyświeca im jedynie słuszny cel – uświadomienie zagrożeń, a tym samym poprawa stanu bezpieczeństwa. Wtórują im, stając twardo w ich obronie, entuzjaści podobnych eksperymentów medialnych. Twierdzą, że chodzi nie tylko o komercyjny efekt i zwiększenie oglądalności, ale o społeczny cel, który w tym przypadku ma uświęcać środki. A dokładniej: nie jest ważne kto i w jaki sposób przekazuje oraz naucza, a jedynie to, co widz wyniesie z tych poglądowych lekcji.
Przeciwnikom podobnych pomysłów trudno jest wprawdzie podobne deklaracje zakwestionować, ale otwarcie mówią, że dzisiaj nikt, a szczególnie prywatne stacje telewizyjne, dla których tzw. oglądalność w oczywisty sposób przekłada się na finansowy zysk, nie działa wyłącznie dla idei lub interesu społecznego w czystej postaci. Jeśli natomiast ktoś po obejrzeniu programu sprawdzi nawet, czy wszystkie okna i drzwi są w domu dostatecznie zabezpieczone, albo wyjmie z szafy spod swetrów oszczędności i zaniesie je do banku, to będzie jedynie statystycznym wyjątkiem. Ten sam widz zareagowałby bowiem identycznie po obejrzeniu innego programu mówiącego o tym samym, ale zrealizowanego innymi, mniej kontrowersyjnymi sposobami. A już na pewno wpływ na poziom bezpieczeństwa po takim programie będzie znikomy.
***
Zmieniła się struktura przestępczości. Prawie 20 lat temu przestępstwa przeciwko mieniu stanowiły 84,7 proc. wszystkich czynów karalnych, dziś jest to zaledwie połowa. Spadła wyraźnie liczba włamań, kradzieży kieszonkowych i samochodowych, ale za to coraz częściej dochodzi do oszustw w sklepach internetowych, okradania internetowych kont bankowych, a także kradzieży programów komputerowych oraz przestępstw księgowych i skarbowych.
Oczywiście daleko nam do doskonałości i nie należy wpadać w nadmierny optymizm. Na internetowych forach niektórzy formułują przewrotną tezę, że ów widoczny, choć jednak głównie statystyczny, wzrost poczucia bezpieczeństwa jest wynikiem... wyjazdu naszych rodzimych przestępców na Zachód w poszukiwaniu „lepszego chleba”. Pojawiają się też opinie, że większość bandytów już siedzi, a pozostali, żeby nie siedzieć, pochowali się „na przeczekanie”. Oczywiście, niezależnie od żartów, poczucie bezpieczeństwa jest zjawiskiem subiektywnym i stanowi kumulację własnych oraz środowiskowych doświadczeń, często zupełnie nieprzystających do jakichkolwiek statystyk.
***
Ewa Kozierkiewicz-Widermańska


