OD REDAKCJI
PALĄCY (SIĘ) PROBLEM
Gorące letnie popołudnie, dwoje nastolatków stoi na skraju łąki, tuż przy lesie. Rozmawiają, chłopak dumnie pali papierosa, dziewczyna bawi się zapałkami – podpala kawałek suchej trawy i przydeptuje butem. Za każdym razem pozwala, aby spalił się większy kawałek ściółki. Przechodząca obok młoda kobieta jest zaniepokojona niebezpieczną zabawą. – Czemu bawisz się zapałkami, przecież blisko jest las? – pyta dziewczynę. – A tak z nudów. A co? – odpowiada znudzona nastolatka. Chłopak mruga na nią porozumiewawczo. Kiedy kobieta odchodzi, wracają do zabawy. czytaj więcej
ZŁOTA PIRAMIDA
ŚMIERDZĄCY SEREK
Przedsiębiorcza, przebiegła Francuzka omamiła kilkanaście tysięcy ludzi w Ameryce Łacińskiej wizją szybkiego zarobku dzięki wytwarzaniu półproduktu do luksusowych kosmetyków. Ten sam mechanizm wykorzystali twórcy jednej z największych piramid finansowych w Polsce w latach 90. Czy to przypadkowa zbieżność faktów?!
NIECH CHODZĄ PIESZO!
SZALONY WINDZIARZ
ZŁODZIEJSKI FART
SŁYNNE KRADZIEŻE cz. II/III
Dokonując kradzieży większość złodziei liczy na swój spryt. Sądzą, że doskonały plan i wrodzona przebiegłość zapewnią im bezkarność. Czasami to się udaje. Niejeden złodziej mógł bez przeszkód korzystać z dóbr, które wpadły mu w ręce, a niektórzy dzięki rabunkowi stali się nawet osobami sławnymi i bogatymi. Tyle, że jest to rzadkość. Trafia się tak często, jak często wyrzuca się karetę szóstek w grze w kości. Tak jak w grze, tak i w złodziejstwie potrzebne jest bowiem coś jeszcze. Coś, co przydaje się w każdym fachu. Potrzebna jest odrobina szczęścia.
WRÓG KOBIET
DEWIANT
Swoje ofiary traktował jak nikomu niepotrzebne przedmioty i obchodził się z nimi w okrutny sposób. Był typowym przykładem zabójcy z lubieżności, który czerpie ogromną przyjemność z zabijania. Mordując, zaspokajał również swój wynaturzony popęd seksualny.
NA SZABLE LUB PISTOLETY
W OBRONIE HONORU
W ostatnich miesiącach 1928 roku świat plotkarzy warszawskich ekscytował się dwoma towarzyskimi skandalami. Oto w krótkim odstępie czasu miastem wstrząsnęły dwa pojedynki: oba ze skutkiem śmiertelnym. – Dość tej pojedynkomanii! – wołali moralizatorzy, oskarżając zwłaszcza kręgi wojskowe o wybujałe poczucie honoru, który skłaniał mniej lub bardziej znieważonych do sięgania w jego obronie po pistolety lub szable. Owo poczucie honoru było zresztą uwarunkowane obyczajem wojskowym i kodeksem towarzyskim: za usiłowanie uniknięcia pojedynku groziło wykluczenie z grona oficerów, a i dla cywila obwołanie człowiekiem niehonorowym miało bardzo przykre konsekwencje.
Z ARCHIWUM „DETEKTYWA”
LEWY NARZECZONY
Natura jest sprawiedliwa i rzadko kiedy jednemu człowiekowi ofiarowuje wszystkie swoje dary. Przemysławowi T. nie poskąpiła urody, ale na tym widocznie wyczerpała limit w stosunku do jego osoby, ponieważ rozumu dała tylko tyle, ile to niezbędne.
SAMO ŻYCIE
LOKATORZY
Następnego dnia, z pomocą ślusarza, Iwona Rz. dostała się do mieszkania i zastała w nim widok, który będzie pamiętała do końca życia. Cały pokój usłany był ptasimi odchodami i resztkami piór. Było w nim nawet kilka gniazd gołębi, które wykorzystując otwarte okno mieszkania na ostatnim piętrze budynku, wprowadziły się do pokoju na dobre, traktując go, jak wiele miejskich strychów. Nie to było jednak najgorsze. Na podłodze pomiędzy wersalką i stołem leżały zwłoki człowieka, a właściwie to, co z nich zostało.
MŁODOCIANI OPRAWCY
KOSZTOWNA BEZINTERESOWNOŚĆ
Życie nigdy nie rozpieszczało Zdzisława J. Przed ćwierć wiekiem, pracując na budowie, uległ poważnemu wypadkowi, po którym miał problemy z poruszaniem się. Groził mu nawet wózek inwalidzki. Musiał więc zrezygnować z pracy i przejść na rentę. Od przeszło roku był emerytem.
TRZY TYGODNIE HORRORU
WSZYSCY NA CELOWNIKU cz. I/II
Choć policja i władze lokalne apelowały o spokój, mieszkańcy szerokiej strefy wokół stolicy kraju zaczynali każdy dzień jak na polu bitwy. W drodze do pracy odruchowo pochylali głowy nad kierownicami. Ulice pustoszały, a nieliczni przechodnie biegli zygzakiem od samochodów do miejsc przeznaczenia. W dziennikach telewizyjnych pokazywano, jak ludzie najbardziej zagrożeni, czyli klienci stacji benzynowych, tankowali paliwo na klęczkach lub w pozycji kucznej, obserwując przedpole znad blachy pojazdów.
ZAGADKA KRYMINALNA -SPŁACONY DŁUG
ROZRYWKA Z TEMIDA -Z KRAJU I ZE ŚWIATA


