Humor z Temidą    

 
 

      Bieżący numer      

 
Detektyw - okładka
 

  Wydanie Specjalne  

 
Detektyw - Wydanie Specjalne - okładka

Detektyw 07/2009

2009-06-30

OD REDAKCJI

PALĄCY (SIĘ) PROBLEM

Monika Frączak

Gorące letnie popołudnie, dwoje nastolatków stoi na skraju łąki, tuż przy lesie. Rozmawiają, chłopak dumnie pali papierosa, dziewczyna bawi się zapałkami – podpala kawałek suchej trawy i przydeptuje butem. Za każdym razem pozwala, aby spalił się większy kawałek ściółki. Przechodząca obok młoda kobieta jest zaniepokojona niebezpieczną zabawą. – Czemu bawisz się zapałkami, przecież blisko jest las? – pyta dziewczynę. – A tak z nudów. A co? – odpowiada znudzona nastolatka. Chłopak mruga na nią porozumiewawczo. Kiedy kobieta odchodzi, wracają do zabawy. czytaj więcej


ZŁOTA PIRAMIDA

 

ŚMIERDZĄCY SEREK

Jerzy Gajewski

Przedsiębiorcza, przebiegła Francuzka omamiła kilkanaście tysięcy ludzi w Ameryce Łacińskiej wizją szybkiego zarobku dzięki wytwarzaniu półproduktu do luksusowych kosmetyków. Ten sam mechanizm wykorzystali twórcy jednej z największych piramid finansowych w Polsce w latach 90. Czy to przypadkowa zbieżność faktów?!


NIECH CHODZĄ PIESZO!

SZALONY WINDZIARZ

Karol Rebs
 
Konserwatorzy i mieszkańcy bloków początkowo przypuszczali, że windy są psute przez bandę osiedlowych chuliganów. Tę wersję brała też pod uwagę policja, która prowadziła śledztwo w sprawie dokonanych uszkodzeń. Jednak było bardzo dużo takich przypadków i wkrótce wersja o chuliganach padła.czytaj więcej

ZŁODZIEJSKI FART

SŁYNNE KRADZIEŻE cz. II/III

Antoni Szmytkowski

Dokonując kradzieży większość złodziei liczy na swój spryt. Sądzą, że doskonały plan i wrodzona przebiegłość zapewnią im bezkarność. Czasami to się udaje. Niejeden złodziej mógł bez przeszkód korzystać z dóbr, które wpadły mu w ręce, a niektórzy dzięki rabunkowi stali się nawet osobami sławnymi i bogatymi. Tyle, że jest to rzadkość. Trafia się tak często, jak często wyrzuca się karetę szóstek w grze w kości. Tak jak w grze, tak i w złodziejstwie potrzebne jest bowiem coś jeszcze. Coś, co przydaje się w każdym fachu. Potrzebna jest odrobina szczęścia.


WRÓG KOBIET

DEWIANT

Jarosław Szklarek

Swoje ofiary traktował jak nikomu niepotrzebne przedmioty i obchodził się z nimi w okrutny sposób. Był typowym przykładem zabójcy z lubieżności, który czerpie ogromną przyjemność z zabijania. Mordując, zaspokajał również swój wynaturzony popęd seksualny.


NA SZABLE LUB PISTOLETY

W OBRONIE HONORU

Stanisław Milewski

W ostatnich miesiącach 1928 roku świat plotkarzy warszawskich ekscytował się dwoma towarzyskimi skandalami. Oto w krótkim odstępie czasu miastem wstrząsnęły dwa pojedynki: oba ze skutkiem śmiertelnym. – Dość tej pojedynkomanii! – wołali moralizatorzy, oskarżając zwłaszcza kręgi wojskowe o wybujałe poczucie honoru, który skłaniał mniej lub bardziej znieważonych do sięgania w jego obronie po pistolety lub szable. Owo poczucie honoru było zresztą uwarunkowane obyczajem wojskowym i kodeksem towarzyskim: za usiłowanie uniknięcia pojedynku groziło wykluczenie z grona oficerów, a i dla cywila obwołanie człowiekiem niehonorowym miało bardzo przykre konsekwencje.


Z ARCHIWUM „DETEKTYWA”

LEWY NARZECZONY

Ewa Kozierkiewicz-Widermańska

Natura jest sprawiedliwa i rzadko kiedy jednemu człowiekowi ofiarowuje wszystkie swoje dary. Przemysławowi T. nie poskąpiła urody, ale na tym widocznie wyczerpała limit w stosunku do jego osoby, ponieważ rozumu dała tylko tyle, ile to niezbędne.


SAMO ŻYCIE

LOKATORZY

Dariusz Gizak

Następnego dnia, z pomocą ślusarza, Iwona Rz. dostała się do mieszkania i zastała w nim widok, który będzie pamiętała do końca życia. Cały pokój usłany był ptasimi odchodami i resztkami piór. Było w nim nawet kilka gniazd gołębi, które wykorzystując otwarte okno mieszkania na ostatnim piętrze budynku, wprowadziły się do pokoju na dobre, traktując go, jak wiele miejskich strychów. Nie to było jednak najgorsze. Na podłodze pomiędzy wersalką i stołem leżały zwłoki człowieka, a właściwie to, co z nich zostało.


MŁODOCIANI OPRAWCY

KOSZTOWNA BEZINTERESOWNOŚĆ

Jerzy Blaszyński

Życie nigdy nie rozpieszczało Zdzisława J. Przed ćwierć wiekiem, pracując na budowie, uległ poważnemu wypadkowi, po którym miał problemy z poruszaniem się. Groził mu nawet wózek inwalidzki. Musiał więc zrezygnować z pracy i przejść na rentę. Od przeszło roku był emerytem.


TRZY TYGODNIE HORRORU

WSZYSCY NA CELOWNIKU cz. I/II

Tadeusz Wójciak

Choć policja i władze lokalne apelowały o spokój, mieszkańcy szerokiej strefy wokół stolicy kraju zaczynali każdy dzień jak na polu bitwy. W drodze do pracy odruchowo pochylali głowy nad kierownicami. Ulice pustoszały, a nieliczni przechodnie biegli zygzakiem od samochodów do miejsc przeznaczenia. W dziennikach telewizyjnych pokazywano, jak ludzie najbardziej zagrożeni, czyli klienci stacji benzynowych, tankowali paliwo na klęczkach lub w pozycji kucznej, obserwując przedpole znad blachy pojazdów.


Ponadto w numerze:

ZAGADKA KRYMINALNA -SPŁACONY DŁUG

ROZRYWKA Z TEMIDA -Z KRAJU I ZE ŚWIATA

Ilustracje: Monika Kamińska