OD REDAKCJI
JASNOSŁYSZENIE ZAWODOWE
Kiedy weszłam do tego zwyczajnego bloku na równie zwyczajnym osiedlu, oraz gdy najzwyklejszą windą jechałam na siódme piętro, poczułam pewne rozczarowanie. A gdy przekroczyłam próg mieszkania – typowego, urządzonego standardowo i wyposażonego w to wszystko, co można ujrzeć w milionach innych – byłam zdecydowanie zawiedziona. Żadnej szklanej kuli, ezoterycznej muzyki płynącej zza ciężkich, udrapowanych kotar, duszącego zapachu kadzidełek oraz niepokojącego tajemniczością czarnego kota o przenikliwych, świdrujących ślepiach. czytaj więcej>>

PROFESJONALNI MORDERCY
KRYPTONIM „KANTOROWCY“
Przez wiele miesięcy podejrzewano, że za serią zabójstw właścicieli kantorów na południu Polski stoją zdeterminowani, gotowi na wszystko przestępcy, którzy już wcześniej mieli na sumieniu ludzkie życie. W gigantyczne śledztwo zaangażowanych było ponad stu policjantów. Największym zaskoczeniem w tej sprawie było chyba to, że o pięć zabójstw podejrzewano zwykłych, spokojnych i szanowanych w miejscu zamieszkania ludzi. Dwaj z nich nigdy nie byli karani, trzeci przed kilkoma laty miał sprawę o paserstwo.
CK PSYCHOPATA
KISS – POCAŁUNEK ŚMIERCI
W mundurze rezerwisty węgierskiego Honvedu Bela Kiss wyglądał bardzo pociągająco. Bystre spojrzenie niebieskich oczu, podkręcony, gęsty, długi i wypomadowany wąs dodawały mu uroku i tajemniczości, a wspaniała i stercząca (podobnie jak wąsy) czapka przykuwała uwagę każdej kobiety, spragnionej choćby odrobiny zainteresowania ze strony prawdziwego mężczyzny. A w końcu węgierskim żołnierzem w CK armii mógł być tylko prawdziwy mężczyzna. A nie jakiś tam wojak Szwejk z Pragi, myślący tylko o wygodnym zadekowaniu się na tyłach.

WYROKI „NA RESORACH”
WNYKARZE I INNI
Osiemnastoletniego Tomasza K. karetka pogotowia zabrała z betonowej drogi, biegnącej u podnóża wysokiej skarpy, stanowiącej część wyrobiska po żwirowni na pograniczu lasu. Nieprzytomny chłopak leżał obok swojego motocykla i wyglądało na to, że spadł wraz z nim ze skarpy. Ten fakt potwierdzali też jego dwaj koledzy, którzy próbowali się ulotnić po odjeździe karetki, jednak akurat w tym czasie z przeciwka nadjeżdżał policyjny radiowóz, więc zostali na miejscu.czytaj więcej>>

FILMOWE WZORCE I RZECZYWISTOŚĆ
SKOK
Niezatrzymywani przez ochroniarzy wbiegli do sali operacyjnej w banku. Piotr głośno krzyknął: „To jest napad!”. W tym samym czasie Paweł strzelił z karabinu w sufit. Przerażone kasjerki oraz kilku zszokowanych klientów rzuciło się na podłogę. Piotr przeskoczył barierkęoddzielającą kasy od klientów.

Kiedy weszłam do tego zwyczajnego bloku na równie zwyczajnym osiedlu, oraz gdy najzwyklejszą windą jechałam na siódme piętro, poczułam pewne rozczarowanie. A gdy przekroczyłam próg mieszkania – typowego, urządzonego standardowo i wyposażonego w to wszystko, co można ujrzeć w milionach innych – byłam zdecydowanie zawiedziona. Żadnej szklanej kuli, ezoterycznej muzyki płynącej zza ciężkich, udrapowanych kotar, duszącego zapachu kadzidełek oraz niepokojącego tajemniczością czarnego kota o przenikliwych, świdrujących ślepiach. czytaj więcej>>
PROFESJONALNI MORDERCY
KRYPTONIM „KANTOROWCY“
Przez wiele miesięcy podejrzewano, że za serią zabójstw właścicieli kantorów na południu Polski stoją zdeterminowani, gotowi na wszystko przestępcy, którzy już wcześniej mieli na sumieniu ludzkie życie. W gigantyczne śledztwo zaangażowanych było ponad stu policjantów. Największym zaskoczeniem w tej sprawie było chyba to, że o pięć zabójstw podejrzewano zwykłych, spokojnych i szanowanych w miejscu zamieszkania ludzi. Dwaj z nich nigdy nie byli karani, trzeci przed kilkoma laty miał sprawę o paserstwo.
CK PSYCHOPATA
KISS – POCAŁUNEK ŚMIERCI
W mundurze rezerwisty węgierskiego Honvedu Bela Kiss wyglądał bardzo pociągająco. Bystre spojrzenie niebieskich oczu, podkręcony, gęsty, długi i wypomadowany wąs dodawały mu uroku i tajemniczości, a wspaniała i stercząca (podobnie jak wąsy) czapka przykuwała uwagę każdej kobiety, spragnionej choćby odrobiny zainteresowania ze strony prawdziwego mężczyzny. A w końcu węgierskim żołnierzem w CK armii mógł być tylko prawdziwy mężczyzna. A nie jakiś tam wojak Szwejk z Pragi, myślący tylko o wygodnym zadekowaniu się na tyłach.
WYROKI „NA RESORACH”
WNYKARZE I INNI
Osiemnastoletniego Tomasza K. karetka pogotowia zabrała z betonowej drogi, biegnącej u podnóża wysokiej skarpy, stanowiącej część wyrobiska po żwirowni na pograniczu lasu. Nieprzytomny chłopak leżał obok swojego motocykla i wyglądało na to, że spadł wraz z nim ze skarpy. Ten fakt potwierdzali też jego dwaj koledzy, którzy próbowali się ulotnić po odjeździe karetki, jednak akurat w tym czasie z przeciwka nadjeżdżał policyjny radiowóz, więc zostali na miejscu.czytaj więcej>>
FILMOWE WZORCE I RZECZYWISTOŚĆ
SKOK
Niezatrzymywani przez ochroniarzy wbiegli do sali operacyjnej w banku. Piotr głośno krzyknął: „To jest napad!”. W tym samym czasie Paweł strzelił z karabinu w sufit. Przerażone kasjerki oraz kilku zszokowanych klientów rzuciło się na podłogę. Piotr przeskoczył barierkęoddzielającą kasy od klientów.
ROBOTA „NA MOKRO”
TAJEMNICE ZŁODZIEJSKIEGO ŚWIATA
cz. VII/VII
WYIMAGINOWANA KRZYWDA
ZŁY LOS
Ze spokojem przyjęli orzeczenie sądu rodzinnego. Nie wnosili zastrzeżeń. Stali smutni i zrezygnowani; być może pogodzeni z losem, albo nie mieli już siły, by się sprzeciwiać. Po wyjściu z sądu oboje płakali: Arkadiusz R. w milczeniu ocierał chusteczką załzawione oczy, jego żona Teresa chlipała tak głośno i rozpaczliwie, że aż musieli na chwilę przysiąść na ławce. Ludzie spoglądali na nich z zaciekawieniem, ale ich nie obchodziło to zainteresowanie.
SŁABA PŁEĆ
ZUZANNA I... SMARKACZE
Zuzanna P. wstała tego dnia jak zwykle o 6.05. Jak zwykle też wypiła na stojąco poranną kawę, założyła dres i ruszyła na stałą trasę: do końca ulicy, skręt w prawo, przy trzeciej przecznicy znów w prawo, następnie bieg wokół skweru, przez park i powrót na „swoją” ulicę na przedmieściach Wrocławia. Cała trasa, łącznie z gimnastyką w parku, zabierała wysportowanej dziewczynie niespełna godzinę. Zostawało jej więc wystarczająco dużo czasu, by wziąć prysznic, zjeść śniadanie, zrobić makijaż i zdążyć dojechać do pracy na godzinę 9.00 w centrum miasta. Tego dnia jednak musiała jeszcze wstąpić na osiedlową pocztę, więc spieszyła się bardziej niż zwykle.
MOTYW NIEZNANY
PRZYJACIELE
W trzy dni po zaginięciu Michała P. jego brat i matka zdecydowali się wreszcie powiadomić policję. Zgłoszenie zostało potraktowane bardzo poważnie, zresztą policjanci wiedzieli z grubsza w czym rzecz, bo słyszeli już o tajemniczym zaginięciu młodego mężczyzny. Rozpoczęto zakrojoną na szeroką skalę akcję poszukiwawczą.
OKAZJA CZYNI ZŁODZIEJA
SŁYNNE KRADZIEŻE cz. I/III
O tym, że w przysłowiu „Okazja czyni złodzieja” nie ma przesady, nikogo przekonywać nie trzeba. Wiele kradzieży nigdy nie doszłoby do skutku, gdyby nie nieuwaga, bezmyślność lub zwyczajne roztargnienie właściciela pieniędzy, biżuterii lub cennego dzieła sztuki. Poniżej przedstawione przypadki odsłaniają kilka takich spraw. Gdyby nie pozbawiony jakiejkolwiek ochrony transport pieniędzy, bezmyślność strażników strzegących muzeum lub wadliwość systemu alarmowego w sali wystawowej, nikt być może nie ukradłby 4 mln złotych, portretu będącego dumą Anglii, złotej figury wartej wiele milionów euro.
ZAGADKA KRYMINALNA -PUŁAPKA
ROZRYWKA Z TEMIDA -Z KRAJU I ZE ŚWIATA


