Praca wywiadu jest jak pornografia: skryta i zakazana. Na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie ekscytującej i ważnej, ale tak naprawdę jest niezwykle nudna. W miarę odkrywania się przed obserwatorem staje się coraz mniej interesująca – stwierdził James Rusbrindger, wieloletni agent brytyjskiego wywiadu, autor wydanej przed kilkunastu laty książki „Gry wywiadów”. I trudno odmówić mu racji: codzienność nie tylko wywiadu, ale niemal wszystkich tajnych służb jest mało ciekawa, by nie powiedzieć, że żmudna i znojna.
Wartkie zwroty akcji, podróże na drugi koniec świata, pławienie się w luksusie w ramach wykonywania zadań służbowych… przytrafia się jedynie agentowi 007, czyli Jamesowi Bondowi i innym bohaterom filmów i powieści szpiegowskich. Prawdziwi oficerowie pracują przede wszystkim głową w zaciszu eleganckich gabinetów. To tam powstają plany gier operacyjnych, tam analizuje się zebrane różnymi sposobami informacje, tam również piszą meldunki i opracowania. Często cała ich działalność w dużej mierze pozostaje poza kontrolą innych organów, co sprawia, że na swój sposób jest to „państwo w państwie”. Jak zweryfikować ich pracę, kiedy niemal wszystkie dokumenty mają gryf „ściśle tajne”… to problem wielu nowoczesnych, demokratycznych państw.
Podobno po panienkach lekkich obyczajów, grabarzach i celnikach, agenci i szpiedzy to jedna z najstarszych profesji świata. I bardzo ważna; rzadko zdarza się, by jednostki zmieniały losy państwa i wpływały na politykę. Taką właśnie moc posiedli niektórzy ludzie związani z tajnymi służbami. To pewnie dlatego trudno dziś sobie wyobrazić funkcjonowanie światowych mocarstw bez wywiadu i kontrwywiadu. Bez tego skazane są na zagładę.
★ ★ ★
Przez wiele stuleci na szpiegów patrzono przez pryzmat zdrajców i degeneratów. Nie ma w tym nic dziwnego bo, jak stwierdził generał Tommy Franks, amerykański dowódca sił sojuszniczych w czasie wojny w Iraku w 2003 roku: aby uzyskać informację trzeba czasem zawrzeć pakt z diabłem, a przynajmniej jego zatrudnić. Takie jest życie.
Franks miał na myśli czas wojny, niemniej w czasie pokoju tajne służby również mają ręce pełne roboty. Oto choćby szpiegostwo przemysłowe… Podstępne zdobywanie informacji i handel nimi to proceder stary jak świat, ale chyba jeszcze nigdy nie rozwinął się na tak olbrzymią skalę jak w ostatnich kilku dziesięcioleciach. W XXI wieku kradzież tajemnic handlowych, własności intelektualnej, czy danych klientów, staje się coraz większym problem, z którym muszą się zmierzyć nie tylko państwa, ale również ponadnarodowe koncerny. Według analityków jedną z najbardziej zagrożonych jest branża farmaceutyczna. Zaraz za nią są nowe technologie. Co gorsza, wielkie firmy niechętnie zapobiegają temu procederowi choć wszyscy mają świadomość, że wszędzie tam, gdzie gra toczy się o wielkie pieniądze, tam istnieje pokusa by kraść pilnie strzeżone sekrety. Inna rzecz, że np. podsłuch rozmów prowadzonych za pośrednictwem telefonów komórkowych staje się coraz łatwiejszy i nie potrzeba do tego drogich urządzeń. Udowodnił to niejaki Chris Paget, elektronik-amator ze Stanów Zjednoczonych, który na urządzenie „szpiegujące” wydał zaledwie 1,5 tys. dolarów, z czego większość przeznaczył na zakup notebooka. Urządzenie podszywające się pod stację bazową GSM umożliwia przechwytywanie każdej rozmowy prowadzonej przez komórkę w jego pobliżu. Trudno je wykryć, bo ten szpiegowski przekaźnik przekazuje dalej rozmowę, ale jednocześnie odkodowuje i rejestruje jej treść. Podczas prezentacji urządzenia jesienią 2010 roku w Las Vegas, Paget użył anteny o długości jednego metra, dzięki której uzyskał dostęp do wszystkich telefonów zgromadzonych w sali konferencyjnej.
Szpiegostwo technologiczne, podsłuch elektroniczny, monitoring miliardów e-maili i rozmów telefonicznych – te zjawiska wrosły w naszą codzienność. Technologia technologią, niemniej nic nie zastąpi dobrze umieszczonego szpiega, który oddaje bezcenne usługi jako tzw. osobowe źródło informacji. Jeszcze większego znaczenia nabierają tzw. agenci wpływu. To najwyższej klasy specjaliści, których zadaniem jest wrośnięcie w dane społeczeństwo i wspinanie się po szczeblach kariery polityczno- -społecznej, by z czasem wpływać na całe grupy społeczne w taki sposób, jak życzą sobie tego ich mocodawcy… I dlatego są elitą w świecie specłużb, a ich tożsamość należy do najściślej strzeżonej tajemnicy każdego wywiadu.
★ ★ ★
Z oczywistych powodów bardzo trudno pokazać codzienną pracę tajnych służb. „Im mniej się o nas pisze, tym lepiej; najlepiej gdyby w ogóle o nas zapomniano” – zdają się mówić niemal jednym tchem oficerowie specsłużb na całym świecie. Podobno na biurku szefa amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej stoją trzy charakterystyczne małpki. Te trzy zwierzątka siedzą obok siebie. Jedna – zakrywa oczy – nie widzi, druga – zatyka uszy – nie słyszy, trzecia – zasłania usta – nie mówi. W ten sposób symbolizują trzy cnoty obowiązujące oficerów i agentów tajnych służb na całym świecie: nic nie widziałem, nic nie słyszałem, nic nie mówiłem. Co jak co, ale pozostają wierni tym cnotom… chyba, że przewertowani na stronę wroga zaczną pisać pamiętniki, w których ujawnią kilka szczegółów swojej działalności. Ale nawet w tym przypadku nie mamy pewności, czy to wszystko jest prawdą, czy jedynie wytworem ich wyobraźni.
Tajne służby niechętnie ujawniają sekrety swojej pracy. Otacza je aura tajemności co stwarza możliwość puszczenia wodzy fantazji na temat ich funkcjonowania, operacji i wpływu na życie państwa i każdego z nas. Dla wielu zwykłych ludzi to fascynująca tematyka. Tym bardziej zapraszamy Państwa do lektury kolejnego Wydania Specjalnego, które tym razem poświęcone jest światowi wywiadu i kontrwywiadu. Tak jak zawsze nie ma u nas miejsca na fantazjowanie i zmyślanie; wszystko co opisujemy, zdarzyło się naprawdę. Uchylamy zaledwie kawałek tego świata, bo wiele ściśle tajnych faktów skrywają jednak i skrywać będą przez dziesiątki lat archiwa tajnych służb.
Przyjemnej lektury.


