Humor z Temidą    

 
 

      Bieżący numer      

 
Detektyw - okładka
 

  Wydanie Specjalne  

 
Detektyw - Wydanie Specjalne - okładka

Śmierć, której nie było

2010-01-19


Kroniki kryminalne dawno nie odnotowały równie spektakularnej próby wyłudzenia pieniędzy. Była pośredniczka ubezpieczeniowa wykupiła kilkanaście polis na życie na sumę blisko dziesięciu milionów złotych. W przypadku jej śmierci pieniądze te miał zainkasować jej mąż. „Pechowo” się złożyło, że kilka miesięcy później kobieta zmarła.

Tak przynajmniej wynikało z dokumentów, które wdowiec przedstawiał w kolejnych towarzystwach ubezpieczeniowych. Ponieważ do wypłaty były znaczne kwoty pieniędzy, dokładniej przeanalizowano dostarczone przez niego dokumenty. Wynikało z nich, że śmierć nastąpiła w domu w wyniku wylewu krwi do mózgu. Było to o tyle dziwne, że taką diagnozę można postawić jedynie w wyniku sekcji zwłok… a takiej w tym przypadku nie przeprowadzono! Fakt, że polisę wykupiono kilka miesięcy przed śmiercią też dawał wiele do myślenia, podobnie jak i to, że wykupiono je w kilku innych towarzystwach. Ktoś nabrał podejrzeń, że to próba oszustwa. Powiadomiono policję, która próbowała ustalić miejsce pochówku kobiety. Bezskutecznie. Żadna z firm pogrzebowych w jej rodzinnym mieście nie miała zlecenia na jej pogrzeb. Dyskretne rozpytania wśród sąsiadów też nie przyniosły odpowiedzi na pytanie, gdzie jest jej grób. Było to o tyle dziwne, że w powiatowym mieście na północy Polski kobieta była dobrze znaną osobą, miała wielu przyjaciół i znajomych.

Coraz więcej poszlak wskazywało na próbę gigantycznego oszustwa. Policyjne śledztwo nabrało tempa. Wkrótce wszystko było już jasne. Rzekoma denatka, z racji wykonywanego w przeszłości zawodu, doskonale znała procedury towarzystw ubezpieczeniowych związane z wypłatą pieniędzy, wiedziała, gdzie można wykupić najbardziej atrakcyjne polisy. Ona i jej mąż znaleźli lekarza – neurologa – który za 100 tysięcy złotych zgodził się wystawić fałszywy akt zgonu. Po fikcyjnym zgonie kobieta wyjechała na drugi kraniec Polski, a jej mąż zaczął załatwiać sprawy związane z wypłatą polis.

Na co chcieli przeznaczyć taką fortunę? Ich syn, poszukiwany od pewnego czasu listem gończym, ukrywał się gdzieś w Europie Zachodniej. Chcieli do niego wyjechać i rozpocząć tam nowe życie. Potrzebowali na to dużych pieniędzy. Wpadli na pomysł sfingowania śmierci, aby zdobyć ogromne odszkodowanie. Kto wie, czy gdyby nie zapomnieli o wymurowaniu fikcyjnego nagrobka denatki, sprawa kiedykolwiek ujrzałaby światło dzienne?! Temida nieprawomocnym wyrokiem skazała małżeństwo oraz współpracującego z nimi lekarza, na kary kilkuletniego więzienia, muszą również oddać bezprawnie (częściowo) zainkasowane pieniądze. Sąd uznał, że „stopień społecznej szkodliwości czynu był wysoki, a działalność oskarżonych była szczegółowo zaplanowana, przygotowana i przemyślana”.

* * *


Oszustwa ubezpieczeniowe są zmorą na całym świecie i nikt nie znalazł recepty na uporanie się z tym problemem. Najwięcej tego rodzaju czynów odnotowuje się w Stanach Zjednoczonych, gdyż – po oszustwach podatkowych – są drugim, najczęstszym co do „popularności” przestępstwem popełnianym przez „białe kołnierzyki”. Szacuje się, że kwota nienależnie pobranych za oceanem odszkodowań kosztuje klientów, jak i zakłady ubezpieczeniowe, kilkadziesiąt miliardów dolarów rocznie! Według analityków sprawia to, że statystyczna amerykańska rodzina wydaje co roku przynajmniej o 300 dolarów więcej na ubezpieczenia, pośrednio zaś przyczynia się do zawyżania cen towarów konsumpcyjnych. Pomimo długiej walki z oszustami ubezpieczeniowymi, wygląda to na syzyfową pracę. Na nic się zdają coraz surowsze wyroki na sprawców przestępstw i podawania do wiadomości publicznej imion i nazwisk oszustów. Można odnieść wrażenie, że za oceanem nadal panuje społeczne przyzwolenie dla tego typu działań, zaś media co pewien czas donoszą o zorganizowanych grupach przestępczych, które dzięki wyłudzonym pieniądzom z polis zagarnęły dziesiątki milionów dolarów.

Nienależne wypłaty odszkodowań są również problemem we wszystkich państwach europejskich. Jak wielkim? Trudno powiedzieć, bowiem nie ma oficjalnych statystyk na ten temat, zresztą same towarzystwa niechętnie ujawniają skalę tego zjawiska, gdyż pośrednio bije to w ich reputację.

Tymczasem z dotychczasowych doświadczeń wynika, że okres dekoniunktury gospodarczej sprzyja tego rodzaju przestępstwom. Tak było w latach 30. ubiegłego wieku w czasie wielkiego kryzysu, z podobnym zjawiskiem zaczynamy mieć do czynienia również od kilkunastu miesięcy. Zdesperowani ludzie, w obliczu braku gotówki albo ponoszonych strat w wyniku prowadzenia biznesu, coraz częściej próbują wyłudzić odszkodowanie lub zawyżają wartość rzeczywistych szkód… Na ich nieszczęście takie wyłudzenia są coraz częściej ujawniane tym bardziej, że ubezpieczyciele i organy ścigania coraz skuteczniej ścigają oszustów ubezpieczeniowych.

* * *

Jaka jest skala tego rodzaju przestępstw w Polsce?! Według specjalistów z CEA (Europejskiej Federacji Ubezpieczeń) oszuści inkasują około 3 proc. całości zebranych przez ubezpieczycieli składek. Biorąc pod uwagę, że wartość polskiego rynku ubezpieczeń to ponad 50 miliardów złotych, to do kieszeni przestępców co roku trafia około półtora miliarda złotych.

Wprawdzie w Polsce wg oficjalnych statystyk zmniejsza się liczba wyłudzonych odszkodowań… jednak do optymizmu jest jeszcze daleko, bowiem rośnie wartość popełnionych oszustw. To w dużej mierze „zasługa” coraz lepiej zorganizowanych grup przestępczych. Polscy ubezpieczyciele najczęściej oszukiwani są przy szkodach komunikacyjnych objętych najbardziej popularnymi polisami – obowiązkową OC i dobrowolną AC. Do najpopularniejszych należy celowe uszkodzenie pojazdu, kradzież na zlecenie, czy też celowe podpalenie pojazdu.

Coraz częściej dochodzi do wyłudzeń ubezpieczeń na życie. I tu równiej daje o sobie znać profesjonalizacja przestępców. O ile w 2006 roku odnotowano 138 takich przestępstw, a wartość wyłudzonych pieniędzy przekroczyła półtora miliona złotych, to w 2008 roku ujawniono wprawdzie tylko 89 takich czynów, jednak wartość niesłusznie wypłaconych pieniędzy przekroczyła 3,6 mln złotych! Najpopularniejszym sposobem wyłudzenia odszkodowań (tak jak w opisywanym na początku przypadku) był fikcyjny zgon ubezpieczonego. W całym kraju ujawniono aż 25 takich przypadków! Przybywa desperatów, którzy dla wypłaty odszkodowania celowo dokonują samookaleczeń np. poprzez obcięcie palca…

Polska, na tle innych państw, nie jest wyjątkiem jeśli chodzi o społeczną tolerancję dla przestępców ubezpieczeniowych, którzy często spotykają się ze zrozumieniem i akceptacją. To dziwne, biorąc pod uwagę, że płacimy za to my wszyscy – przestępstwa ubezpieczeniowe przekładają się na wzrost opłacanych przez nas składek. Na szczęście ubezpieczyciele coraz skuteczniej walczą z przestępcami. Ich rola nie ogranicza się jedynie do powiadomienia organów ścigania, bo sami podejmują coraz więcej wysiłków aby zmniejszyć skalę tego rodzaju przestępstw. Wymieniają między sobą informacje o podejrzanych klientach, doskonalą procedury likwidacji szkód, wreszcie zatrudniają specjalistów odpowiedzialnych za walkę z nieuczciwymi klientami.

Krzysztof Kilijanek