Humor z Temidą    

 
 

      Bieżący numer      

 
Detektyw - okładka
 

  Wydanie Specjalne  

 
Detektyw - Wydanie Specjalne - okładka

Fałszywy alarm

2009-10-23

Konrad I. bardzo chciał pomóc swojemu bratu, który przebywał w zakładzie karnym. W dniu rozprawy 19-letni mężczyzna zadzwonił do Sądu Okręgowego w Lublinie i poinformował, że w budynku jest bomba. Takiej wiadomości nie można było zbagatelizować, z budynku ewakuowano 170 osób. Po przeszukaniu sądu i przyległego do niego terenu okazało się, że był to fałszywy alarm. Naiwny Konrad I. był przekonany, że jeśli rozprawa nie odbędzie się w zaplanowanym dniu, to brat zostanie zwolniony i będzie mógł odpowiadać z wolnej stopy. Nic bardziej mylnego! Zgodnie z planem rozprawa miała miejsce, a po kilkunastu dniach zatrzymano dziewiętnastolatka, który za ten wybryk może być pozbawiony wolności nawet na 5 lat. Jak się okazało, to nie pierwszy konflikt z prawem tego mężczyzny. (www.policja.pl)

Australijskie złoto

Nawet na 10 lat więzienia może zostać skazana 67-letnia mieszkanka województwa zachodniopomorskiego. Kobietę oskarżono o wyłudzenie 80 tys. dolarów australijskich od mieszkańca Ostrowa Wielkopolskiego, któremu obiecała udziały w wydobywaniu kopalin na terenie jej rzekomej australijskiej posiadłości. W 2004 roku oskarżona podpisała list intencyjny w którym zezwalała na wydobywanie ropy naftowej, gazu ziemnego i innych surowców znajdujących się na terenie jej australijskiej posiadłości, liczącej 72 tys. ha. Po złożeniu podpisów mężczyzna przelał pieniądze na konto oszustki i wyruszył do Australii. Na miejscu wyszło na jaw, że został oszukany. Okazało się, że sześćdziesięciosiedmiolatka nie jest właścicielką gruntów i jedynie posiada, wygasłe w 2004 roku, pozwolenie na poszukiwanie opali. Poszukiwana listem gończym kobieta dopiero niedawno została zatrzymana.

Na pielęgniarkę

Przez około trzy miesiące udawało się kobiecie, przebranej za pielęgniarkę, oszukiwać mieszkańców Szczecinka (woj. zachodniopomorskie). Trzydziestotrzylatka sprzedawała fałszywe lekarstwa, rzekomo uzdrawiające kremy (w cenie od 400 do 6500 zł) i urządzenia, których faktycznie nie posiadała. Jej ofiarami byli ludzie starsi, najczęściej schorowani i samotni. Odwiedzając ich mówiła, że przyszła z polecenia lekarza rodzin- nego. Aby być bardziej wiarygodną oszustka nauczyła się kilku fachowych zwrotów z terminologii medycznej. Jedna z pokrzywdzonych zeznała, że kobieta zaproponowała jej zakup aparatu z akupunkturą, który miałby jej pomóc w dolegliwościach oskrzelowych. Na poczet fachowego sprzętu kosztującego kilkanaście tysięcy złotych, emerytka jako zaliczkę oddała ostatnie 400 zł i ku wielkiej radości usłyszała, że reszty pieniędzy może nie wpłacać ze względu na niską emeryturę. Oszustka obiecała, że za kilka dni dostarczy aparat. Oczywiście, nigdy więcej nie pojawiła się w mieszkaniu naiwnej staruszki. Zatrzymana Danuta W. przyznała się do oszustw, za które grozi jej kara do 8 lat pozbawienia wolności. Do komendy w Szczecinku zgłosiło się pięciu poszkodowanych, ale śledczy nie wykluczają, że oszukanych może być zdecydowanie więcej. (www.policja.pl)

Utrzymanek

Po pięciu latach życia na „kocią łapę” była narzeczona wytoczyła proces mieszkańcowi Tyrolu. Kobieta żądała zwrotu kosztów, jakie poniosła podczas wspólnego życia. Niewiasta zeznała, że w trakcie tych wszystkich lat to ona płaciła rachunki i zapewniała materialny byt mężczyzny. Wszytko po to, aby ukochany mógł spokojnie kontynuować studia prawnicze w Wiedniu. Podobno narzeczony deklarował, że po zakończeniu nauki będzie utrzymywał dom. Jednak nie można było się przekonać, czy nie rzucał słów na wiatr, ponieważ związek rozpadł się jeszcze przed zakończeniem jego edukacji. Kobieta poczuła się pokrzywdzona i obliczyła, że partner kosztował ją 25 tys. euro. Sąd pierwszej instancji przyznał jej rację argumentując, że mężczyzna dzięki wsparciu finansowemu partnerki szybciej ukończył studia i zwiększył swoje szanse na rynku pracy. Mężczyzna odwołał się od wyroku i sąd apelacyjny uchylił wyrok. Zdesperowana kobieta zwróciła się co Sądu Najwyższego, a ten potwierdził decyzję sądu pierwszej instancji. Mężczyzna ma zwrócić byłej partnerce 12,5 tys. euro – połowę tego, co wydała na jego utrzymanie.

Agresywny dłużnik

Całkiem niedawno pracownik jednej z instytucji kredytowych w Chełmie (woj. lubelskie) ledwo uszedł z życiem. Trzydziestotrzylatek udał się do jednego z dłużników po odbiór raty. Gdy pojawił się pod domem 41-letniego mężczyzny, ten podbiegł do auta z puszką jakiejś cieczy. Substancja rozlała się na ubranie kierowcy i wnętrze samochodu. Zdumiony mężczyzna wysiadł z auta i zobaczył, że furiat biegnie do niego z kolejnym pojemnikiem i zapalniczką. Napastnik krzyczał „Podpalę Cię!”, a następnie rzucił w stronę mężczyzny kawałkiem kostki brukowej. Przedstawiciel banku zdołał odepchnąć furiata, po czym wsiadł do auta i szybko odjechał. Po chwili o zajściu zawiadomił policję. Agresywny dłużnik został zatrzymany i przebywa w policyjnym areszcie. Wkrótce odpowie za swoje czyny. Za narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, kierowanie gróźb karalnych oraz zniszczenie mienia grozi mu kara do 5 lat pozbawiania wolności.

Wstrzemięźliwość

Narzeczeni: 24-letnia Nadiah Najat Hussin i 29-letni Mohammad Shahrin Abdul Majid, zostali zatrzymani na publicznym parkingu w jednej z miejscowości położonej w centralnej Malezji. Para została aresztowana ponieważ siedzieli w aucie ubrani jedynie w bieliznę. Podczas przesłuchania oblubieńcy przyznali się do próby uprawiania przedmałżeńskiego seksu, co w islamskiej Malezji jest zabronione. Mimo że narzeczeni zamierzają się pobrać, a na parkingu do niczego nie doszło, sąd skazał oboje zakochanych na karę chłosty. Mają dostać po sześć uderzeń rattanowym kijem i grzywnę w wysokości po 5 tys. ringgitów (1400 USD). Zakochani nie zgadzają się z wyrokiem i zamierzają się od niego odwołać.