Humor z Temidą    

 
 

      Bieżący numer      

 
Detektyw - okładka
 

  Wydanie Specjalne  

 
Detektyw - Wydanie Specjalne - okładka

Detektyw 11/2009

2009-10-22

OD REDAKCJI

MOWA TRAWA...

Monika Frączak

Kiedyś używanie swoistego slangu kojarzono głównie z młodzieżą. Specjalnym, tajnym językiem porozumiewały się osoby z marginesu, przestępcy i więźniowie zakładów karnych. Ci pierwsi, czyli młodzi ludzie po prostu mieli w pogardzie język wapniaków, a ci drudzy nie chcieli, aby wszyscy rozumieli o czym mówią. Od jakiegoś czasu prawie każda grupa zawodowa używa znanych tylko sobie i nielicznej grupie wtajemniczonych, zwrotów. Swoistym językiem posługują się też i inne nieformalne grupy, np. użytkownicy CB-radia. czytaj więcej>>


MAFIA ZE WSCHODU

SYNDYKAT ZBRODNI CZ. I/II

Halina Głowacka

Ostatnia dekada dwudziestego wieku to okres wyjątkowo wytężonej pracy trójmiejskiej policji. Trudno się temu dziwić, skoro w opinii wielu specjalistów to właśnie tam narodziła się polska mafia samochodowa, na ogromną skalę rozwijał się przemyt narkotyków, a nawet kwitł handel żywym towarem. W Gdańsku, Sopocie i Gdyni często było słychać strzały, które były efektem przestępczych porachunków, a wymuszenia haraczy od kupców i biznesmenów były niemal na porządku dziennym. Dopiero z perspektywy czasu można powiedzieć, że tamtejszym przestępcom na szczęście daleko było do prawdziwych mafiosów, choć przestępstwa, których się dopuszczali, przerażają bestialstwem. Najlepszym tego przykładem jest działalność gangu Andisa R. ps. William. To jedna z największych bestii, jakie kiedykolwiek nosiła ta ziemia - skomentowali zatrzymanie przestępcy w 2003 roku poszukujący go funkcjonariusze.


PODPALACZ NA PRZEPUSTCE

BEZSENNE NOCE

Dariusz Gizak

Mieszkańcy wsi najtrudniejsze dni i noce przeżywają wówczas, kiedy na ich terenie zaczyna grasować podpalacz. Po każdym, nawet niewielkim, pożarze wszyscy są zaniepokojeni, ale po kolejnych podpaleniach ludzie w nocy nie śpią, drżąc ze strachu, czy tym razem ogień nie zostanie podłożony w ich zabudowaniach albo gdzieś niebezpiecznie blisko. I niewiele pomaga wstawanie w nocy i obchodzenie budynków. Wiadomo przecież, że takiego złoczyńcę, działającego pod osłoną nocy, upilnować najtrudniej.
 

SEKSBIZNES PO STAROPOLSKU

FRAUCYMER BOGINI WENUS

Stanisław Milewski

Najstarszy zawód świata. Tak określa się najczęściej eufemistycznie, czyli bardzo oględnie, kobiety parające się sprzedażą swoich wdzięków. Historia prostytucji ma bowiem odległy w czasie rodowód: profesja ta znana była wszystkim niemal ludom i cywilizacjom, stanowiąc najczęściej ich najbardziej wstydliwie ukrywane marginesy. Kupczenie ciałem przez płeć piękną traktowano jednak niekiedy z dużą wyrozumiałością, a zazwyczaj jako zło konieczne. Jak rzecz przedstawiała się w naszej stolicy w czasach bardziej i mniej odległych? Z zachowanych materiałów historycznych wyłania się obraz na tyle barwny, że wart jest chyba przypomnienia.


TAJEMNICZE ZABÓJSTWO

DRUGI POCISK

Katarzyna Strzelecka

Policjanci ustalili, że Franciszek P. był znanym w mieście cinkciarzem. Od lat zajmował się handlem obcą walutą. Wielokrotnie wyjeżdżał za granicę, gdzie kupował dolary i euro. Miał opinię bogatego, ale wyjątkowo ostrożnego człowieka. Jego znajomi twierdzili, że w ostatnich tygodniach był zdenerwowany. Sprawiał nawet wrażenie przerażonego. Jednak nikomu nie powiedział, czego się obawiał. czytaj więcej>>


ZWIĄZEK Z SADYSTĄ

MAŁŻEŃSTWO NIEDOSKONAŁE

Ireneusz Kutrzuba

Alina uważa, że gdyby zwróciła baczniejszą uwagę na dziwne zachowanie swojej przyszłej teściowej, to zapewne jej życie wyglądałoby inaczej, obyłoby się bez bólu, rozpaczy, strachu… Niestety, nie przyszło jej wtedy do głowy, że chce wyjść za mąż za prawdziwego sadystę. Teraz, po roku małżeństwa, które było dla niej prawdziwą katorgą, boi się mężczyzn.

 


WYNATURZONA OSOBOWOŚĆ

PATOLOGICZNY GWAŁCICIEL

Artur Lisowski

Seria brutalnych gwałtów wstrząsnęła niewielkim miasteczkiem w jednym z południowych województw Polski. Na starsze i młodsze mieszkanki padł strach, bały się same wychodzić z domów. Studentka została zamordowana nieopodal własnego mieszkania. Policji nie udało się złapać bandyty przez prawie rok. W końcu wpadł. W sądzie okazało się, że oskarżony o zabójstwo i gwałty mężczyzna ma podwójną osobowość niczym doktor Jekyll i mister Hyde.


RODZINNE WIĘZI

ZLECENIE

Anna Drzewiecka

Mieszkańcy wioski M. byli głęboko poruszeni, gdy policja odkryła na polu zwłoki 65-letniego Zenona P., który przepadł bez śladu prawie dwa tygodnie wcześniej. Ich szok pogłębił się jeszcze, gdy w toku dochodzenia okazało się, że na ławie oskarżonych zasiądzie aż sześć blisko spowinowaconych ze sobą osób.


SYLWESTER NA PLACU

KREW NA KALENDARZU

Jerzy Blaszyński

Wszyscy zeznali, że zabawa przebiegała nad wyraz spokojnie. Nikogo nie zaczepiali i nikt nie zaczepiał ich. – Po północy wypiliśmy szampana. Jednego na dziesięć osób, więc prawie tyle co nic. Na tym poprzestaliśmy. Do rana łaziliśmy po ulicach, odprowadzaliśmy dziewczyny do domów – powiedzieli koledzy Kamila.

 


STARY GLINIARZ OPOWIADA

PROGENITURA

Jeremi Kostecki

Janina K., nauczycielka języka polskiego w niedużej, wiejskiej szkole, nie mogła uwierzyć, że to, co opowiedziała jej szesnastoletnia uczennica, może być prawdą. A kiedy w końcu uwierzyła, nie wiedziała, co począć. W końcu poprosiła o radę mecenasa J.L., którego odszukała na drugim końcu Polski. Adwokat L. był niegdyś przyjacielem jej rodziców, teraz, mając osiemdziesiąt dwa lata odpoczywał na emeryturze, doradzając czasami w zawiłych sprawach młodszym kolegom. On także nie mógł zrazu uwierzyć w opowiadanie Janiny K. Mecenas L. w swojej długoletniej praktyce, nie spotkał się bowiem ze zbrodnią tak odrażającą, która jednocześnie rozegrała się przy milczącym przyzwoleniu wiejskiej społeczności.


POSTRACH LONDYNU

TAKSÓWKARZ

Stefan Gawlikowski

Około godziny dziesiątej wieczorem 3 stycznia 2008 roku jedna z menadżerek londyńskiego City zakończyła długi dzień pracy, którego finałem była krótka, nieco spóźniona impreza noworoczna, okraszona sporą ilością niezłego alkoholu. 29-letnia Jane, mieszkająca w Hornchurch, marzyła teraz o jak najszybszym powrocie do domu, ale najpierw musiała dostać się na Liverpool Station, skąd pociągiem musiała jeszcze jechać kilkanaście minut. „Mam szczęście” pomyślała, gdy zatrzymała się przy niej czarna londyńska taksówka…


Ponadto w numerze:

ZAGADKA KRYMINALNA: FAŁSZYWY TROP

ROZRYWKA Z TEMIDĄ: Z KRAJU I ZE ŚWIATA

Ilustracje: Jacek Rupiński