Humor z Temidą    

 
 

      Bieżący numer      

 
Detektyw - okładka
 

  Wydanie Specjalne  

 
Detektyw - Wydanie Specjalne - okładka

Detektyw 10/2009

2009-10-01

OD REDAKCJI
UWAŻAJ NA KREDYT

Krzysztof Kilijanek

Przez wiele lat październik tradycyjnie był miesiącem oszczędzania. Wielu Polaków podchodziło do tego hasła z dużym sceptycyzmem wychodząc z założenia, e odkładanie pieniędzy na książeczce PKO mija się z celem. Niektórzy mieli jeszcze w pamięci wymianę pieniędzy w latach 50., która pozbawiła majątków wielu rodaków, zresztą przez kilka powojennych dziesięcioleci w PRL-u bardziej niż papierowe banknoty liczył się towar, którego często brakowało w sklepach. Czytaj więcej>>

ZEMSTA DILERA
SPRZEDAWCA ŚMIERCI

Halina Głowacka

Andrzej Marecki został wciągnięty na tylną kanapę Audi, obok miejsca zajęli Dariusz Nawojowski i drugi, nieznany mu, mężczyzna, Tomala usiadł na przednim siedzeniu. Chłopak cały czas tłumaczył, że nie chciał nikogo wydać policji, ale musiał to zrobić, bo tak nakazała mu matka. Napastnicy stawali się jednak coraz bardziej brutalni. Im bardziej chłopak prosił o przebaczenie, tym mocniej go bili, kopali i szturchali.

ZLECENIE SPECJALNE
W „SIÓDMYM NIEBIE”

Paweł Oleńczuk

Żadna z kobiet nie widywała wcześniej księdza W. w motelu, tym bardziej w towarzystwie tej młodej kobiety z dużym biustem, nie mogły więc podejrzewać go o złe prowadzenie się czy rozwiązłość. Niemniej zachowanie tej pary owego dnia było dosyć niezwykłe i zdradzało pewną zażyłość. Ksiądz wyszedł z motelu przed świtem, około godziny czwartej rano.

NIEBEZPIECZNY SĄSIAD
AMOK


Krzysztof Kilijanek

Dozorczyni, dopiero podczas trzeciego przesłuchania, zwierzyła się policjantom: – Do dzisiaj nie mogę w to uwierzyć, ale ja chyba widziałam mordercę. Uwierzcie mi, myślałam, że widzę przed sobą jakieś monstrum w ludzkiej skórze!


CENA ŻYCIOWEGO BŁĘDU
NIEDOBRANA PARA


Karol Rebs

Byli bardzo dziwną parą. Ona – ładna, miła, inteligentna, życzliwa dla ludzi. Zawsze gustownie ubrana i uczesana, choć z pewnością nie była typem pustej elegantki, lecz kobietą czynu. Natomiast on – gbur i ponurak; prymityw wilkiem na wszystkich patrzący. Myślał jedynie o własnych wygodach i korzyściach. Ci, którzy ich znali, często zastanawiali się, co mogło połączyć dwa tak skrajnie odmienne charaktery. Przecież mogła go dawno temu rzucić w diabły i znaleźć sobie kogoś na swoim poziomie – uważają znajomi. Być może i ona ostatnio tak myślała, ale niestety nie zdążyła już niczego zmienić w swoim życiu. Czytaj więcej>>

LUBELSCY GRANDZIARZE
BANDA AKSAMITNYCH CZAPEK

Jerzy Blaszyński

Przeglądając kroniki kryminalne Lublina z lat 20. i 30. XX wieku czasami można odnieść wrażenie, że są to doniesienia z ostatnich dni. Napady, rabunki, oszustwa, a także gwałty i morderstwa, nierzadko krwawe i bardzo okrutne – to wszystko jest na porządku dziennym dziś, ale było również 70 czy 80 lat temu. Nie do końca zatem mają rację ci, którzy uważają, że „przed wojną to było bezpiecznie, nie to co teraz”. Tak naprawdę, jeśli chodzi o brutalność i bezwzględność przestępców, nie zmieniło się nic. Świadczy o tym między innymi historia, którą opisujemy.

SPRAWIEDLIWY WYROK
PEDOFIL


Jarosław Szklarek

Miał obsesję na punkcie dziecięcej pornografii, a szczególnie tej z udziałem małych chłopców. Zdjęcia, na widok których normalny człowiek odwraca wzrok, dla niego były fascynujące. Z początku sam zaspokajał swoje chucie, ale po jakimś czasie zapragnął żywego kontaktu z dziećmi. Doprowadziło to do tragedii…

MAKABRYCZNY TEATR NA ŻYWO
W RĘKU MISTRZA SPRAWIEDLIWOŚCI CZ. II


Stanisław Milewski

Jak pamiętamy z poprzedniego odcinka, prasa już od drugiej połowy XVIII wieku informowała – czasem tylko ogólnikowo, czasem szerzej – o odbywających się egzekucjach. Były to bowiem wydarzenia ważne, przyciągające uwagę mieszkańców miasta. Na dobre jednak nastąpiło to razem z rozwojem prasy, gdy gazety zaczęły gonić za sensacją, a publiczne egzekucje takimi były, podobnie jak morderstwa i inne zbrodnie zdarzające się w kraju.

WYMIAR NIESPRAWIEDLIWOŚCI
WIĘZIEŃ CZARCIEJ WYSPY

Stefan Gawlikowski

W Paryżu był szary, mglisty, chłodny poranek 5 stycznia 1895 roku. Mimo wczesnej pory wokół dziedzińca École Militaire przy Place Fontenoy zgromadziło się parę tysięcy paryżan, wznoszących wrogie okrzyki typu „Śmierć Judaszowi”, czy „Śmierć Żydowi”. Nie była to jednak żadna manifestacja religijna. Tego poranka na dziedzińcu szkoły wojskowej działo się coś zupełnie innego.


  

PRZEBIEGŁY SZANTAŻYSTA
POLOWANIE NA DAGOBERTA

Beata Szwarckopf

Sześć lat minęło od pierwszego zamachu bombowego do złapania najbarwniejszego szantażysty w powojennej niemieckiej kryminalistyce. Dagobert, czyli Arno Martin Franz Funke, podkładał bomby w najlepszych domach towarowych Niemiec i żądał okupu. Każdy z zamachów był majstersztykiem i szczegółowo przemyślanym planem. Gra była ekscytująca dla zamachowca i dla policji, jednak mimo sprytu Dagoberta mogła mieć tylko jeden finał.


KRECIA ROBOTA
SUPERSKOK

Antoni Szmytkowski

Tradycja rycia w ziemi ma w historii bogate i różnorakie tradycje. Dzięki podkopom, tunelom i przejściom podziemnym zdobywano twierdze, uciekano z więzień, wydobywano z wnętrza Ziemi minerały, wykradano narzeczone i rabowano pieniądze. W niżej opisanej historii tunel też odegrał pierwszoplanową rolę, jednak jego zastosowanie było tak nieoczekiwane, że dali się nabrać wszyscy, łącznie z policją. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od rozmowy dwóch więźniów w jednym z zakładów karnych w Niemczech.


 

Ponadto w numerze:

ZAGADKA KRYMINALNA: LISTOPADOWY WIECZÓR

 ROZRYWKA Z TEMIDĄ: Z KRAJU I ZE ŚWIATA

Ilustracje: Jacek Rupiński