Humor z Temidą    

 
 

      Bieżący numer      

 
Detektyw - okładka
 

  Wydanie Specjalne  

 
Detektyw - Wydanie Specjalne - okładka

W bieżącym numerze



Detektyw - okładka
 

Wydanie Specjalne



Detektyw - Wydanie Specjalne - okładka

W następnym numerze



Detektyw - okładka

W numerze

2010-01-19
Śmierć, której nie było

Kroniki kryminalne dawno nie odnotowały równie spektakularnej próby wyłudzenia pieniędzy. Była pośredniczka ubezpieczeniowa wykupiła kilkanaście polis na życie na sumę blisko dziesięciu milionów złotych. W przypadku jej śmierci pieniądze te miał zainkasować jej mąż. „Pechowo” się złożyło, że kilka miesięcy później kobieta zmarła.

2010-01-21
Wampir z sąsiedztwa

Andrzej K. był seryjnym gwałcicielem. Odsiedział trzy wyroki. Po 15 latach spędzonych za kratami wrócił do rodzinnej wsi. Znalazł pracę, ustatkował się. Początkowo mieszkańcy patrzyli na niego niezbyt przychylnie, mówili o nim nawet „Wampir”. Po jakimś czasie przyzwyczaili się do Andrzeja K., który żył spokojnie. Nie zaglądał do kieliszka, nie wszczynał bójek. Jednak któregoś wieczoru wypił za dużo. Tłumione przez lata emocje wybuchły. Jego ostatnią ofiarą była 72-letnia sąsiadka, którą „Wampir” zabił bez skrupułów.

ponadto w numerze »

Wydanie Specjalne

2009-12-10
Niekiedy i Holmes bywa bezradny

Zabójstwo Katarzyny Z., studentki religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie w listopadzie 1998 roku, to precedens na skalę światową (sprawę przedstawiliśmy w „Detektywie” Nr 1/2008). Do tej pory w literaturze fachowej nie opisano zbrodni, w wyniku której zabójca najpierw rozkawałkował, a potem oskórował ciało ofiary, perfekcyjnie zdejmując z tułowia zewnętrzną powłokę skóry. – Wypreparowana skóra miała służyć jako kamizelka, za pomocą której zabójca chciał wejść w tożsamość ofiary – stwierdził kilka miesięcy później jeden z biegłych psychologów. – Zupełnie jak w „Milczeniu owiec”. Nie można wykluczyć, że zabójcę zainspirował ten właśnie film…

2009-12-10
Potworze, w końcu cię złapią!

Ewa była śliczna. Liczyła dopiero jedenaście wiosen, ale wyglądała na starszą. Właśnie miała wyjechać pierwszy raz w życiu nad morze. Nie mogła się doczekać zbierania muszli i widoku spienionych fal. Walizkę spakowała kilka dni wcześniej. W dniu, w którym zaginęła, uprosiła matkę, aby ta puściła ją do niewielkiej stadniny. Chciała pojeździć na kucyku. Już nie wróciła do domu. Trzy tygodnie później przypadkowy turysta znalazł ciało dziewczynki ukryte na łące niedaleko zalewu na południu Polski.